
Wszyscy wiemy, jak mocno polski rynek książki jest nasycony kryminałami – ukazuje się ich około sześciuset rocznie (i mowa jedynie o polskich tytułach!). W takiej sytuacji nietrudno przeoczyć coś interesującego. Dlatego zawsze z uwagą sprawdzam nominacje do gatunkowych nagród, przede wszystkim Nagrody Wielkiego Kalibru. W tegorocznym zestawieniu znalazła się między innymi powieść Marty Ryczko „Z miłości”, która wcześniej, w zalewie nowości, jakoś mi umknęła. Nadrobiłam zatem lekturę – i stwierdzam, że w polskim kryminale wciąż jeszcze można znaleźć dobrze skonstruowane zagadki.
Główną bohaterkę, Annę Kaczmarek, poznajemy, gdy staje się ofiarą napaści. Anka prowadzi podcast true crime, a jeden z przygotowanych przez nią materiałów wzbudził agresję ojca domniemanego sprawcy zbrodni. Rezultat? Złamana ręka i lęk, który skłania kobietę do wyjazdu z Warszawy i chwilowego odcięcia się od social mediów. Nie oznacza to jednak bezczynności. Jeden z słuchaczy podcastu podrzucił Ance informacje o niewyjaśnionych zbrodniach, do których doszło w tej niewielkiej miejscowości w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, dlatego podcasterka postanawia się tam wybrać i dowiedzieć nieco więcej.
W latach dziewięćdziesiątych w Wielżcu zginęły trzy młode kobiety: nauczycielka, dziewczyna z bogatej rodziny i turystka. Wydaje się, że nic – poza płcią – ich nie łączyło, czyżby zatem w miasteczku grasował seryjny morderca? Jeśli tak, to dlaczego po trzech ofiarach zniknął? Jeszcze bardziej zastanawia fakt, że sprawa wydaje się niemal zapomniana, zupełnie jakby nikogo nie interesowało, co stało się z Olą, Emilią i Nadią. Anka postanawia zatem przywrócić pamięć o ofiarach. Nie ma ambicji rozwiązania zagadki – wie, że skoro nie zrobiła tego policja, to ona sama niewiele może działać. Chce przede wszystkim opowiedzieć tę historię i stworzyć kolejny materiał do podcastu, licząc, że pomoże jej to zdobyć większą popularność. W tym celu rozmawia z mieszkańcami wsi, odkurza ich wspomnienia. Tylko czy rozgrzebywanie tajemnic małego miasteczka jest bezpieczne? Bo może zło wcale nie zniknęło z Wielżca, może tylko przyczaiło się w cieniu?
Motyw podcastera prowadzącego własne śledztwo od lat pojawia się w zachodnich kryminałach, ale w polskiej literaturze wciąż jeszcze nie jest szczególnie często wykorzystywany. Marta Ryczko robi to bardzo sprawnie – Anna nie jest genialną detektywką ani osobą obdarzoną niezwykłą intuicją, to raczej uparta i ciekawska obserwatorka, która krok po kroku zbiera informacje i próbuje zrozumieć, co wydarzyło się przed laty. Dzięki temu śledztwo wydaje się wiarygodne, a czytelnik ma poczucie uczestniczenia w procesie odkrywania tajemnicy – tym bardziej że narracja jest prowadzona wyłącznie z perspektywy głównej bohaterki, wiemy zatem dokładnie tyle, ile wie ona, i razem z nią błądzimy w domysłach.
Co ciekawe, choć nie mamy w tej powieści przesadnie wielu postaci, trudno domyślić się prawdy. Autorka skutecznie myli tropy i sprawa, że patrzymy podejrzliwie niemal na każdą osobę, z którymi rozmawia Anka. Jak sugeruje tytuł, ogromną rolę odgrywają tutaj uczucia. I nie chodzi tylko o motyw zbrodni. Wokół głównej bohaterki kręci się przecież dwóch mężczyzn, którzy ze zbrodniami z dawnych lat nie mają nic wspólnego, bo są zwyczajnie za młodzi – ale ich motywacje też nie wydają się do końca czyste.
„Z miłości” to propozycja dla osób, które lubią spokojne opowieści oparte przede wszystkim na zagadce, stopniowo rozwiązywanej przez głównego bohatera. Nie znajdziemy tu hektolitrów wylanej krwi, choć też bywa mrocznie. Mrok jednak tkwi przede wszystkim w ludziach, bo postaci rysowane przez Ryczko nie zawsze budzą sympatię, częściej niepokój i myśl: co naprawdę nimi kierowało w latach dziewięćdziesiątych? Co kieruje nimi teraz? Mroczny bywa też klimat powieści, choć akurat dla jego zbudowania autorka wykorzystuje nieco zgrane pomysły (jak choćby burza przychodząca w punkcie kulminacyjnym).
Powieść „Z miłości” to pierwsza część serii, w księgarniach jest już kolejna, odsłona „Motywów zbrodni” – „Dla pieniędzy”. A ja mam nadzieję, że doczekamy się następnych odsłon, bo przeczucie mówi mi, że Marta Ryczko może nam jeszcze sporo pokazać.
Pierwsza część serii „Motywy zbrodni” – kryminał osadzony wśród surowych, majestatycznych skał Jury Krakowsko-Częstochowskiej.
24 kwietnia 2025
