Wyspa zero, Jarosław Sokół

Autor: Marcin Dorochowicz
Data publikacji: 18 lutego 2021

Wyspa zero

Autor: Jarosław Sokół
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Premiera: 15 lipca 2020
Liczba stron: 400

Tajemnicze zgony w powojennym Swinemünde

„Wyspa zero” to moje pierwsze spotkanie z książkową twórczością Jarosława Sokoła, jednak sam autor nie jest mi tak zupełnie obcy: znam serial „Czas honoru”, którego był scenarzystą. W latach 2011–2013 ukazały się także trzy powieści z cyklu. Kiedy zatem dowiedziałem się, że „Wyspa zero” jest kryminałem, w dodatku historycznym, z akcją osadzoną tuż po wojnie, długo się nie zastanawiałem przed sięgnięciem po tę pozycję.

Akcja dzieje się w maju 1945 roku w Swinemünde, czyli dzisiejszym Świnoujściu. Rządy sprawuje tam komendant Osipowicz, sowiecki wojskowy. Kurz po wojnie jeszcze nie zdążył opaść, miasto jest w ruinie, na ulicach czai się mnóstwo niebezpieczeństw – złodziei, bandytów z bronią w ręku i wszelkiej maści typów spod ciemnej gwiazdy. Na domiar złego w Swinemünde ktoś zabija więźniów obozów koncentracyjnych i nawet komendant Osipowicz nie jest w stanie niczego w tej kwestii zrobić, choć rządzi miastem twardą ręką. Sprawca byłby zatem nieuchwytny, gdyby nie jeden człowiek: Adam Kostrzewa, przedwojenny milicjant z przeszłością, która odcisnęła mocne piętno na jego psychice.

Na początku trudno było mi się „wkręcić” w książkę. Tak, jest tu to, co lubię – kryminał i historia, szczególnie okres drugiej wojny światowej. Nie mam też nic przeciwko ciężkiemu klimatowi. Ale to właśnie takie połączenie sprawiło, że pierwsze rozdziały powieści mnie zmęczyły. Później jednak było tylko lepiej. Jak wspomniałem, to kryminał historyczny i Jarosław Sokół dobrze łączy oba elementy, wplatając do tego historię miłosną. Nie oczekujcie tu akcji pędzącej na złamanie karku; jest ona dawkowana stopniowo, niespiesznie i z wyczuciem. Chwilami nawet miałem wrażenie, że wątek kryminalny ustępuje miejsca historycznemu i emocjom bohaterów. Na szczęście wciąż nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z kryminałem. 

Z książki można też sporo się dowiedzieć – na temat Świnoujścia (dawne nazwy ulic i placów, ale też życie zwykłych ludzi tuż po wojnie – zdecydowanie nielekkie) czy rodzajów broni (nazwy, typy, modele). I choć nie siedzę w historii aż tak głęboko, by mieć wielkie pojęcie na ten temat, te elementy były dla mnie interesujące i dodawały powieści przyjemnego smaczku. Świnoujście to zresztą miasto, w którym Jarosław Sokół się urodził, a to z pewnością nie jest bez znaczenia. 

Główny bohater, Adam Kostrzewa – który planuje uciec do Argentyny, gdzie podobno czeka na niego ukochana, i nosi w kieszeni pocztówkę stamtąd – to człowiek bardzo specyficzny. Na początku go nie lubiłem, bo wydawał mi się gburowaty i niedostępny, ma to jednak uzasadnienie właśnie w jego przeszłości. Kostrzewa dużo w życiu przeszedł, co nauczyło go, że nie należy ufać wszystkim. Widać to bardzo dobrze w jego relacjach z Osipowiczem: były milicjant nie daje mu się wodzić za nos.

Nawet jeżeli tak jak ja początkowo odczujecie zmęczenie klimatem, warto czytać dalej: „Wyspa zero” okazała się naprawdę ciekawa zarówno pod względem historycznym, jak i kryminalnym. Zakończenie książki i tożsamość mordercy mnie zaskoczyły. To zatem powieść, która zapewni dość sporo wiedzy historycznej, ciekawą intrygę kryminalną, a także równie interesujący wątek obyczajowy.

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "Wyspa zero" Jarosław Sokół

PRZECZYTAJ TAKŻE

NOWOŚĆ

Czerwona zaraza, czarna śmierć, Jarosław Sokół

Czerwiec 1945. W poniemieckim Świnoujściu morze wyrzuca na brzeg szczątki kilku mężczyzn.

02 marca 2021

NOWOŚĆ

Wyspa zero, Jarosław Sokół

Jest maj 1945. Poniemieckie Świnoujście na wyspie Uznam leży w gruzach. Na ulicach grasują bandy uzbrojonych szabrowników. Brakuje wody i prądu. Panuje głód, chaos i ...

17 lipca 2020