W tym miejscu śpiewają potwory, Catherine Reiss

Autor: Anna Mazur
Data publikacji: 11 maja 2026

W tym miejscu śpiewają potwory

Autor: Catherine Reiss
Wydawnictwo: Nocą
Premiera: 20 sierpnia 2025
Liczba stron: 552

Gdzieś pomiędzy

Pod pseudonimem Catherine Reiss kryje się polska pisarka i psycholożka. Ma na swoim koncie kilka publikacji, a „W tym miejscu śpiewają potwory” to pierwsza część serii zatytułowanej „Miejsce Styku”. 

Książka rozpoczyna się bez zbędnego wprowadzenia: Rosanna Keller w środku nocy zabiera z domu swoje nastoletnie dzieci, pakuje do auta kilka toreb z najpotrzebniejszymi rzeczami i niemalże z piskiem opon odjeżdża. Nie wyjaśnia niczego córce ani synowi, ale wciąż z przerażeniem zerka we wsteczne lusterko. Ucieczka jest improwizowana, nie planowana, dlatego zaraz po wyjeździe z miasta okazuje się, że w baku zaczyna brakować paliwa. Kobieta zjeżdża na pobocze i wraz z dziećmi wyrusza na poszukiwanie najbliższej stacji, aby kupić kanister z benzyną. Nie znają tego miejsca, dlatego kiedy na horyzoncie dostrzegają stację i pensjonatu, odczuwają ulgę. Właścicielka budynku zauważa nerwowość Rosanny, namawia ją zatem na nocleg, zapewniając, że w jej czterech ścianach kobieta i jej  dzieci będą mogły poczuć się bezpiecznie. Kellerowie niechętnie się zgadzają. Pensjonat jest stary, a rankiem przy śniadaniu okazuje się, że gości w swoich ścianach równie wiekowych ludzi. Miejsce wydaje się dziwne i dość niepokojące, rodzina chciałaby więc opuścić je jak najszybciej, tyle że w nocy przeszła burza – a gałęzie drzew uszkodziły pozostawione na poboczu auto. Rosanna i jej dzieci muszą więc poczekać na naprawę i spędzić w tym osobliwym pensjonacie kolejne noce. Kobieta bezustannie ogląda się za siebie. Czy uda jej się uciec przez tym, czego się boi? I czy pensjonat aby na pewno okaże się azylem? 

Zacznę od tego, że jako czytelnik nie zasilam grupy lubującej się w horrorach, a za taki można uznać tę książkę. Konkretnie: „W tym miejscu śpiewają potwory” to hybryda horroru, fantastyki i thrillera. Oczywiście warto raz na jakiś czas wyjść ze swojej strefy literackiego komfortu i ja tak robię, ale nie ukrywam, że sięgając po powieść Reiss, liczyłam, że przeważać w niej będzie ten ostatni gatunek. I mimo że potrafię wynotować plusy tej książki, nie będę wypatrywać kolejnych opowieści z serii. Klimatyczna okładka, szkice pomiędzy stronami, intrygujący tytuł – zarówno tej części, jak i całego cyklu – oraz konkretny, nieprzegadany początek wystarczyły, by wzbudzić moją ciekawość. Jednak im dalej w głąb, tym więcej tu zmor, widziadeł i innych tego typu bytów, a to już nie moja bajka. 

Opowieść śledzimy z dwóch perspektyw – Maxa, męża Rosanny, który szuka swojej rodziny. Przyszła mi do głowy myśl, że to on sam może być głównym powodem ucieczki żony, że może okazać się oprawcą. A może powód jest inny, a Max po prostu odchodzi od zmysłów i niepokoi się zniknięciem najbliższych? Drugą perspektywę buduje postać Rosanny, uwięzionej wraz z dziećmi w dziwnej czasoprzestrzeni, gdzie rzeczywistość styka się z marą, snem, a może ze… śmiercią?

Obiektywnie nie można tej historii odmówić pomysłowości. Autorka umiejętnie wykreowała przestrzeń, w której dzieje się akcja: to miejsce, w którym stykają się różne światy, przepełnione tym, co niewytłumaczalne, nienamacalne, budzące niepokój. Subiektywnie jednak lepiej odnajduję się w historiach z bohaterami z krwi i kości, którzy twardo stąpają po ziemi i próbują chwytać realnych złoczyńców.

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "W tym miejscu śpiewają potwory" Catherine Reiss