Szczęśliwe dni Sama Becketa
Samuel Becket jest policyjnym detektywem z wydziału zabójstw. Pracuje w kojarzącym się wakacyjnie okręgu Miami Beach. Ale to wcale nie znaczy, że nie ma nic do roboty – „Uwięzieni” to czwarta książka z Becketem w roli głównej. Tym razem tajemniczy morderca w okrutny i symboliczny sposób morduje pary. Szczęśliwe pary.
Być może jest to jeden z powodów, dla których udaje się brytyjskiej pisarce utrzymywać napięcie w narracji: sceny z miejsc zbrodni przeplatane są sielskimi obrazkami domowego życia przyszłych ofiar oraz samych Becketów, czyli Sama, jego żony Grace i małego synka. I ten kontrast między nietypowymi zbrodniami na szczęśliwych parach a życiem szczęśliwego małżeństwa dodaje fabule dreszczyku.
A fabuła jest pozornie nieskomplikowana. Ot, morderca morduje, policjanci próbują go złapać, choć bawi się z nimi w kotka i myszkę, uprzedzając ich kroki. Za to Norman wplata w historię mnóstwo fałszywych tropów, dzięki którym rozwój akcji nie jest przewidywalny. Czytelnik lubiący rozwiązywać zagadkę razem z detektywami nie raz zabrnie w ślepą uliczkę. Tropy są bowiem dobrze skonstruowane: nie mówią ani za mało, ani za wiele – tyle, by zwrócić na nie uwagę i podejrzewać kolejne osoby, oczywiście niewinne. Zabieg trochę jak u Agathy Christie, i podobnie jak u niej Hilary Norman wyraźnie zaznacza granice między dobrem a złem. Wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste, bo wydaje się, że pozytywni, porządni i uczciwi bohaterowie już nam się znudzili i chętnie widzimy w roli głównych postaci morderców, byle dało się ich jakoś usprawiedliwić. A Norman nie usprawiedliwia zła. Pokazuje je i piętnuje, ale równocześnie nie „wypuszcza” go z literackich granic – a czytelnik nie traci poczucia fikcji. Nie znaczy to, że historia jest niewiarygodna. Norman po prostu nie sili się na wykorzystywanie kryminału do innych celów niż ten pierwszy: powieść kryminalna ma być rozrywką. Dlatego w „Uwięzionych” to nie fabuła jest pretekstem do pokazania patologii, ale – klasycznie - niesprawna psychika jest wyjaśnieniem działań mordercy.
Rezygnując z wykorzystywania zbrodni do pokazania problemów społecznych, Norman nie waha się jednak pokazywać dobrych stron życia. Sielanka, jaką buduje w opozycji do morderstw, może się momentami wydawać nieco zbyt słodka; na szczęście jest to celowy zabieg dramaturgiczny, a nie próba moralizowania. Przy okazji, zmęczeni detektywami-alkoholikami zaniedbującymi swoje rodziny oraz ogólnie pojętą patologią społeczną, będziemy mieć przy lekturze „Uwięzionych” chwilę odpoczynku. Nie oznacza to, że świat wokół Sama Becketa jest czarno-biały. Na pograniczu czerni zbrodni i bieli jej tropiciela mamy różne sprawki z „szarej strefy” - na przykład nielegalny sabat czarownic czy dziwne eksperymenty na szczurach. Takie przerywniki w opowieści o szczęśliwym życiu wzmacniają jeszcze jego wymowę. Co prawda czytelnik pod koniec książki może się domyślać, po co Norman przez dwieście pięćdziesiąt stron buduje obrazek kochającej się rodziny – ale zakończenie nie jest rozczarowaniem, raczej spełnieniem oczekiwań: szlachetność zostaje nagrodzona, zło ukarane, porządek przywrócony. I znowu: żeby nie było zbyt pięknie, Norman zostawia nas z dość mroczną i zapowiadającą dalszy ciąg walki ze złem puentą. Czekamy więc na kolejny tom przygód detektywa Sama.
Marta Łysek
Uwięzieni
Hilary Norman
Przekład: Alina Siewior-Kuś
Prószyński i S-ka
Warszawa 2011
Ilość stron: 311
Udostępnij
Sprawdź, gdzie kupić "Uwięzieni" Hilary Norman
Niestety nie znaleźliśmy obecnie żadnych ofert kupna tej książki.