
Bohaterem „Przemiany”, debiutanckiej powieści Amelii Jabłońskiej, jest Ryszard Woźniak. Nie jest to postać typowa dla kryminału – policjant, detektyw ani dziennikarz. Ryszard jest księgowym, który przez lata pracował w zoo, a teraz, jako siedemdziesięcioośmioletni emeryt, nie chce wyprowadzać się z mieszkania na warszawskiej Pradze. Mimo że od śmierci jego żony upłynęło już trzynaście lat, Ryszard wspomina ją z wielką czułością i zrobi dużo, żeby zostać w miejscu, z którym wiąże się mnóstwo ciepłych wspomnień. Dlatego postanawia dorobić jako dog walker. Bo przecież zamożni mieszkańcy stolicy potrzebują kogoś, kto zadba o potrzeby ich zwierzaków.
I wszystko byłoby świetnie – Ryszard dobrze sobie radzi z okiełznaniem różnych charakterów swoich podopiecznych – gdyby nie to, że jeden z nich wymiotuje… ludzkim palcem. Mężczyzna nie wie, co robić. Zgłosić się na policję? Ale co wtedy z pracą? Przecież nikt inny nie zatrudni seniora. Dlatego stopniowo odkrywa kolejne tajemnice, a w swego rodzaju „śledztwie” pomaga mu czternastoletni sąsiad o uroczym pseudonimie Jamochłon.
„Przemiana” to króciutka historia, do przeczytania w jeden czy dwa wieczory. W związku ze swoim rozmiarem nie jest też przesadnie rozbudowana – nie ma tu wątków pobocznych, a intryga nie jest rozgałęziona. I nie jest to wada, bo w tej prostocie tkwi pewien urok. Wadą jest za to co innego: nierówne rozłożenie tempa. Początek rozwija się długo i spokojnie, chwilami wręcz się snuje – przy czym nie jest nudno, bo bardzo ciekawie obserwuje się bohatera i poznaje jego codzienność – za to końcówka przyspiesza niemal szaleńczo. I to przejście odrobinę mi zgrzytnęło.
Jednocześnie autorce udało się zrobić ważną rzecz: ta książka budzi uczucia. Chwilami bawi (i zgoda, bywa to humor prosty, oparty na kontrastach czy języku postaci, jak choćby stary bandzior, który klnie jak szewc, zderzony z zawsze uprzejmym Ryszardem), ale równie często wzrusza, szczególnie gdy główny bohater zastanawia się, co dalej z nim będzie, czy z dużą czułością opowiada o zwierzętach. Jest w tej historii mnóstwo ciepła, które sprawia, że nie sposób się nie uśmiechać podczas lektury.
Ciepło widać też w podejściu autorki do swojego bohatera. Ryszard, starszy pan żyjący głównie wspomnieniami o zmarłej żonie, stopniowo zmienia się w kogoś, kto zaczyna na nowo doceniać codzienność. Kogoś, kto chce żyć – nawet jeśli to życie bywa nieidealne, czasem coś boli, czasem nie można spać, a te wszystkie aplikacje i nowe technologie budzą obawy. I chociaż jestem o połowę młodsza od głównego bohatera tej powieści i funkcjonuję w internetowym świecie na co dzień, doskonale rozumiem jego poczucie nienadążania. Jak pewnie większość z nas. Uroczo wypada także opowieść o sympatii łączącej seniora z juniorem – Ryszard i Jamochłon udowadniają, że mimo różnic da się lubić i ze sobą rozmawiać. Ale spokojnie: Amelia Jabłońska nie poucza. Ona po prostu pokazuje udaną relację bohaterów z różnych światów.
Chociaż opowieść o odciętym palcu znalezionym w psich wymiotach tego nie zapowiada, „Przemiana” to ciepła, kameralna, momentami zabawna, momentami wzruszająca historia. Krótko mówiąc: debiut, któremu warto się przyjrzeć.
Makabryczne znalezisko, tajemnicza organizacja i amatorskie śledztwo, które wymyka się spod kontroli…
09 maja 2025
