Październikowa rdza, Justyna Nowicka

Autor: Justyna Nowicka
Data publikacji: 09 lipca 2026

Październikowa rdza

Autor: Justyna Nowicka
Wydawnictwo: Znak Literanova
Premiera: 10 września 2025
Liczba stron: 416

„W tym czarnym, czarnym lesie…”

Jak pokazują literatura i kinematografia, w lesie można znaleźć wiele – i niekoniecznie są to dobre rzeczy. Te same źródła pokazują, że bohaterowie niewiele sobie z tego robią i bardzo chętnie szukają tajemnic właśnie tam, gdzie jest najniebezpieczniej. Jakie są tego rezultaty? Zazwyczaj nieciekawe…

Mamy rok 1996. Agata Kot, córka lokalnego grabarza, przez przypadek trafia na ślad zaginionej siedem lat wcześniej Alicji. Zniknięcie dziewczyny odbiło się głośnym echem w społeczności Szwarzeba. Nikt nie był w stanie popchnąć śledztwa do przodu, a wzajemne oskarżenia i podejrzenia doprowadziły donikąd. No, może jedynie do narastających konfliktów i rozpadu znajomości. A kiedy już miasteczko wraca do jako takiej normalności, Agata odkopuje tę sprawę. Poznaje dawnego znajomego Alicji, a ten kawałek po kawałku opowiada jej historię. Okazuje się ona bardzo skomplikowana i… nie z tego świata.

– Tak mi tu jest dziwnie – narzekała babka Rutka – jak by to powiedzieć? Jakby istniało słowo przeciwstawne do ciasnoty, to byłoby właśnie tak, jak się tu czuję.

Zanim sięgniecie po „Październikową rdzę”, polecam uzbrojenie się w kartkę i długopis. Serio, serio. Autorka cofa się, opowiadając kilka życiorysów jednocześnie, a te finalnie się ze sobą splatają – i z perspektywy czasu widzę, że łatwiej byłoby mi się w całości połapać, gdybym na bieżąco rozrysowywała sobie coś w rodzaju drzewa genealogicznego. Okazuje się bowiem, że historia Agaty czy Alicji to tylko wierzchołek góry lodowej, a prawdziwe „mięso” kryje się w dużo bardziej odległej przeszłości. Pikanterii dodaje fakt, że przeszłość zarówno miasteczka, jak i jego mieszkańców nierozerwalnie wiąże się z obecnością i wysiedleniami Niemców. Wzajemne oczekiwania i roszczenia są chlebem powszednim tej ciągnącej się przez lata opowieści. Do tego legenda o ukrytym gdzieś skarbie i kimś lub czymś bardzo niebezpiecznym… To idealny przepis na wybuchową mieszankę, która przerzucana z rąk do rąk, w końcu wybuchnie komuś w twarz. 

„Październikowa rdza” to coś w sam raz dla fanów realizmu magicznego i mrocznych, niejednoznacznych opowieści. Ma wyjątkową barwę i strukturę – jest ciemna, ciężka, duszna. Czytanie jej można porównać do przedzierania się przez gęsty, mroczny las. Naprawdę rzadko zdarzają się książki napisane tak sugestywnie i namacalnie. I za to należą się autorce wyrazy uznania. 

Ten facet zebrał dużo legend, plotek i opowieści ludzi, którzy zasiedlili Szwarzeb po wojnie. Historie o wilkołaku z lasu pod Błędziszkami, o zjawie z klasztoru, o skarbie Ackermanów.

Wystarczyły też krótkie wzmianki o wyglądzie Agaty czy Alicji, by „zobaczyć” je w swojej wyobraźni. Przyznam, że na początku może być dość trudno przebrnąć przez język, jakim napisana jest powieść, ale wystarczy wejść w odpowiednie tryby. Warto, ponieważ język jest kolejnym komponentem, który spina całość i nadaje jej charakterystycznego kolorytu. 

Powieść Agnieszki Kuchmister na pewno nie jest książką dla każdego. Nie jest to typowy kryminał czy thriller. To rzecz wymykająca się szufladkowaniu. Może dobrym określeniem byłoby: mroczna baśń? Jeśli lubicie takie klimaty, to zdecydowanie powinniście sięgnąć po „Październikową rdzę”. 

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "Październikowa rdza" Justyna Nowicka