Ostatni dom na zapomnianej ulicy, Catriona Ward

Autor: Ewa Dąbrowska
Data publikacji: 16 sierpnia 2021

Ostatni dom na zapomnianej ulicy

Autor: Catriona Ward
Przekład: Martyna Tomczak
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Premiera: 28 lipca 2021
Liczba stron: 400

Książka o koszmarze

„Ostatni dom na zapomnianej ulicy” – jakie skojarzenia budzi w Was taki tytuł? Klasyczne filmowe thrillery czy slashery, w których zło czai się w ukrytym na poboczu domostwie, i główni bohaterowie dzielnie próbujący z nim walczyć? A może dziecięce skojarzenie z opuszczonym, niszczejącym domem, stojącym gdzieś na odludziu, którym część z nas straszyli dziadkowie? We mnie tytuł powieści Catriony Ward obudził oba – ale tylko jedno okazało się słuszne.

Małe miasteczko, ulica Mgielna, stary, zaniedbany dom z oknami zabitymi dyktą i jego mieszkańcy: Ted, Lauren i Olivia. Mężczyzna z problemami psychicznymi, jego córka i kotka. A gdzieś dalej Dee, młoda kobieta, której życie rozsypało się po zaginięciu jej sześcioletniej siostry. Choć doszło do niego jedenaście lat wcześniej, Dee do tej pory nie pogodziła się z przeszłością i pochłania ją żądza zemsty. A to właśnie Ted był wówczas głównym podejrzanym… Kiedy zatem ich ścieżki pewnego dnia się przecinają, świat wszystkich rozsypuje się jak domek z kart. 

Opis książki brzmiał bardzo enigmatycznie i to nie on skłonił mnie do sięgnięcia po nią, a sam tytuł. Chciałam się trochę pobać, a to właśnie obiecywały mi moje skojarzenia z „ostatnim domem”. Powieść Catriony Ward okazała się jednak czymś zupełnie innym, niż się spodziewałam. Owszem, zło ma wiele wspólnego z tym domem – ale to powiązanie zupełnie inne, niż początkowo przypuszczamy.

Mówiąc jeszcze inaczej: tytuł, okładka i pierwsze rozdziały tej powieści coś udają. I właśnie dlatego początek kompletnie mnie nie uwiódł; wydał mi się wręcz kiczowaty (zwłaszcza narracja prowadzona z perspektywy kota). Warto było jednak przez niego przebrnąć i zobaczyć, jak autorka powoli zdejmuje kostium ze swojej książki, odsłaniając kryjącą się pod nim prawdę. Ostatecznie okazuje się bowiem, że wszystko tu ma sens, nawet – a może przede wszystkim – te fragmenty, które wydają się dziwne, w końcu wskakują na odpowiednie miejsce. Ward przy tym świetnie zwodzi czytelnika: kiedy już wydaje nam się, że odkryliśmy tajemnicę domu na Mgielnej, powieściowy świat raz jeszcze przewraca się do góry nogami.  

Jak często bywa w thrillerach psychologicznych (a do takich bez dwóch zdań można zaliczyć „Ostatni dom na zapomnianej ulicy”, z naciskiem na drugi człon tej nazwy), autorka oddaje głos na przemian różnym postaciom pojawiającym się w powieści. Początkowo najbardziej niepokoi świat opisywany przez Teda; zdajemy sobie sprawę, że mężczyzna ma problemy psychiczne, chwilami zatem trudno pojąć, co się z nim i wokół niego dzieje, ile z tego to rzeczywistość, a ile jego wyobraźnia. Sam Ted zresztą miewa kłopoty ze zrozumieniem otaczającego go świata. Stopniowo opowieści snute przez mężczyznę i pozostałych narratorów – Lauren, Olivię i Dee – odkrywają coraz większy mrok, tkwiący nie tylko w tym „ostatnim domu na zapomnianej ulicy”, lecz także w przeszłości bohaterów. Każda zmiana perspektywy przynosi nowe informacje, a te – coraz więcej napięcia. Suspens rośnie, by w końcu finałowym zaskoczeniem wybuchnąć czytelnikowi w twarz. Owszem, mam wrażenie, że zostało tu kilka luźnych wątków – niemniej to jakieś drobne, poboczne elementy. Historia stanowiąca oś tej powieści została poprowadzona tak, że z rozdziału na rozdział coraz trudniej było mi się oderwać. I wcale nie miałam na to ochoty, wprost przeciwnie: chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, o co tu tak naprawdę chodzi. A kiedy już się dowiedziałam, wcale nie poczułam się rozczarowana. 

Wyjątkowo trudno zrecenzować tę powieść bez ujawniania szczegółów fabuły. Chętnie wspomniałabym o filmowym skojarzeniu, które przyniosła mi lektura – ale ujawnienie tytułu filmu (skądinąd rewelacyjnego!) byłoby spojlerem. Chciałabym dodać, że autorka doskonale przygotowała się do pisania od strony „naukowej” (co potwierdza choćby obszerna bibliografia) – ale nie mogę ujawnić szczegółów, by nie zepsuć Wam przyjemności czytania. Jedno tylko mogę napisać, nie zdradzając zbyt wiele: Catriona Ward w „Ostatnim domu na zapomnianej ulicy” udowadnia, że zło nie zawsze przychodzi z zewnątrz. 

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "Ostatni dom na zapomnianej ulicy" Catriona Ward

PRZECZYTAJ TAKŻE

NOWOŚĆ

Ostatni dom na zapomnianej ulicy, Catriona Ward

Oto historia seryjnego mordercy, ale nie tylko. To także opowieść o porwanym dziecku, zemście i śmierci. Oraz o pewnym zwyczajnym domu na końcu zupełnie przeciętnej ulicy.

03 sierpnia 2021