Odmęt, Jacek Łukawski

Autor: Justyna Nowicka
Data publikacji: 20 sierpnia 2020

Odmęt

Autor: Jacek Łukawski
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Premiera: 17 czerwca 2020
Liczba stron: 496

Pycha kroczy przed upadkiem 

Damian Wolczuk to młody dziennikarz, któremu właśnie posypało się życie. Zarówno to prywatne, jak i zawodowe. Dowiaduje się, że narzeczona go zdradza, traci pracę w dotychczasowej redakcji i przegrywa sprawę w sądzie. Postanawia odciąć się od dotychczasowego życia i zacząć je w nowym miejscu. W drodze do Krakowa ulega jednak wypadkowi. Pomaga mu Alicja, mieszkanka pobliskich Chęcin, która akurat tamtędy przejeżdża. Załatwia mu nocleg w tamtejszym klasztorze, który pełni jednocześnie funkcję ośrodka terapeutycznego. Z powodu czynności, jakie prowadzi policja, mężczyzna musi przez parę dni pozostać na miejscu. 

Tymczasem w miasteczku dochodzi do kilku morderstw. Policja próbuje znaleźć między nimi powiązania. Damian, który na początku niechętnie podchodził do konieczności przebywania w Chęcinach, również rozpoczyna śledztwo w tej sprawie – wierzy, że ten temat pozwoli mu się wybić w nowej redakcji. 

Opis i początek „Odmętu” Jacka Łukawskiego były zachęcające, spodziewałam się dawki solidnych wrażeń. Niestety, skończyło się na oczekiwaniach. Pierwszym mankamentem były długie i nic niewnoszące opisy.

Prokurator Painer mieszkał w południowej części Kielc, na osiedlu Barwinek, w bloku numer cztery. Osiedle powstało w latach osiemdziesiątych z wielkiej płyty. Pierwotnie tworzyły je osiemnaście bloków i trzy wieżowce, szkoła, pawilony, przychodnia i prowizoryczny kościół. Wszystko zaprojektowane rozsądnie, z uwzględnieniem zieleni i miejsca do spacerów.

Takich opisów – przyrody, miejscowej zabudowy, zamków, miasta nocą… – znaleźć można w powieści wiele. Autor używa poetyckiego i pięknego języka, jak chociażby tutaj:

Godzinę przed wschodem słońca mżyło, a o świcie pojawiły się mgły. Ich wątłe pasma snuły się wśród drzew, gęstniały między basztami i spływały leniwie ku miastu, którego latarnie pogasły nagle jak zdmuchnięte gromnice. Wąskie uliczki pogrążone były w ciszy. Wilgotnym letargu, który oblepiał fasady uśpionych domów, skapywał z dachów, szklił się na bruku i wsiąkał w klaustrofobiczne podwórka.

Tekst przepiękny, jednak niewnoszący niczego do fabuły. Bardzo często zaraz za emocjonującym opisem wydarzeń napięcie spadało za sprawą przydługich charakterystyk. Jako miłośnik kryminałów nie potrafiłam przez nie odnaleźć się w tej historii. Tempo okazało się zdecydowanie zbyt wolne. A to niestety sprawia, że traci się zainteresowanie i coraz trudniej sięgnąć po tę książkę, gdy już się ją odłoży.

Drugą zaniedbaną kwestią są w moim odczuciu postaci. Bohaterom „Odmętu” zdecydowanie brak wyrazistości. Policjant biorący udział w sprawie, który wstydzi się każdego wypowiedzianego przez siebie słowa i pomysłu, prokurator definiowany jedynie przez swoją gburowatość i strój charakterystyczny dla kilkudziesięciu lat wstecz… I wreszcie Damian Wolczuk, który też nie okazał się zanadto wyrazistą postacią. Jego historia jest tragiczna, smutna, wzbudza współczucie – nie na tyle jednak, by dziennikarz stał się ulubionym bohaterem. Nie było więc w tej powieści osoby, z którą mogłabym się utożsamić, do której mogłabym poczuć sympatię i z którą przeżywać historię w jej skórze. 

Zdecydowanie zaletą tej powieści jest natomiast umiejętnie skonstruowany klimat niewielkiego miasteczka, którego mieszkańcy z ukosa patrzą na „obcego”. Ten motyw silnie do mnie przemawia, ale nie uratował książki. Tego, kto stoi za morderstwami, domyśliłam się na długo przed jej zakończeniem, a to niestety sprawiło, że było ono mniej spektakularne i wstrząsające. 

Mocną stroną jest też, o czym już wspomniałam, język, jakiego używa Jacek Łukawski. To, że opisy nie wnoszą niczego do fabuły, wcale go nie umniejsza. Umiejętność tworzenia tak barwnych, metaforycznych opisów, takiej zabawy ze słowem, to niezwykła sztuka. 

Sam pomysł na powieść był dobry i naprawdę mogła z tego powstać świetna historia. Czegoś tu jednak zabrakło, dlatego „Odmęt” nie spełnił moich oczekiwań. Nie jest to powieść zła, jednak jej mankamenty zdecydowanie górują nad mocnymi stronami. Osobom lubiącym kryminały, w których napięcie wzrasta z każdym przeczytanym słowem, a oderwanie się od historii jest niemożliwe, tej pozycji na pewno nie polecę. Sama również nie siegnę po kolejne części tego cyklu. 

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "Odmęt" Jacek Łukawski

PRZECZYTAJ TAKŻE

NOWOŚĆ

Odmęt, Jacek Łukawski

Dziennikarz Damian Wolczuk trafia do małego miasteczka. Wieść niesie, że każdy ma tu swoje tajemnice. On spróbuje poznać je wszystkie…

29 czerwca 2020