
W Suchaniu uduszono kobietę. Sprawa zostaje przydzielona podkomisarzowi Jackowi Okońskiemu, który początkowo podejrzewa męża ofiary, ten jednak ma alibi. Kilka dni później w pobliskim Reczu zostają znalezione zwłoki kolejnej kobiety. W obu przypadkach modus operandi zdaje się identyczny, morderca w zasadzie nie zostawia śladów, a jedynym punktem zaczepienia śledczych jest włos zostawiony na miejscu zbrodni.
Suchań to niewielka, licząca niespełna półtora tysiąca mieszkańców miejscowość w województwie zachodniopomorskim – to właśnie tam mieszka Rafał Glina i tam postanowił osadzić akcję swojej debiutanckiej powieści. Można by pomyśleć, że morderstwo popełnione w małej społeczności, w miejscu uchodzącym za spokojne i raczej bezpieczne, będzie łatwe do rozwiązania, a winny zostanie szybko schwytany. Nic bardziej mylnego: miejscowa policja ma do czynienia z bardzo przebiegłym mordercą, do tego jesienią, kiedy rozgrywa się akcja „Jednorożca”, zmrok zapada szybko, a w ciemności nie jest łatwo cokolwiek zauważyć.
Narracja w „Jednorożcu” jest trzecioosobowa, wydarzenia śledzimy zaś z dwóch perspektyw – policji oraz sprawcy, dzięki czemu wiemy więcej niż policjanci. Główny bohater, podkomisarz Jacek Okoński, w przeszłości zetknął się z seryjnym mordercą, nic więc dziwnego, że gdy zaczynają ginąć kobiety, bardzo szybko nabiera podejrzeń, że w Suchaniu również działa seryjny. Jego przełożony jest zgoła innego zdania, bo przecież:
To, że parę lat temu przez chwilę otarłeś się o jednego, nie sprawia, że każde morderstwo będzie zaraz początkiem serii. Prędzej spotkasz jednorożca, niż weźmiesz drugi raz udział w sprawie z seryjnym.
Okoński jest bystrym śledczym, który zauważa to, co innym umyka; chwilami wręcz zastanawiałem się, czy autor nie przesadził z tym instynktem bohatera. Równie ciekawą postacią jest sprawca. To człowiek bez wątpienia zaburzony psychicznie, którego postępowanie mrozi krew w żyłach. Glina położył duży nacisk na warstwę psychologiczną i przekazuje nam fachową wiedzę między innymi ustami bohaterów, w tym profesora Boguckiego. Ale to niejedyny element, do którego przyłożył się autor: dokładnie pokazuje też działania policji. I, co warto podkreślić, powieściowi policjanci to nie są prymitywy, jakie czasami zdarzają się w kryminałach. Zasób ich słów jest na tyle bogaty, by nie musieli używać tak zwanych przecinków.
„Jednorożec” bywa brutalny, ale szybko zauważamy, że autorowi nie chodzi o przelewanie krwi dla jej przelewania – ta brutalność ma swoje uzasadnienie w fabule. Najważniejsze jest w niej śledztwo, a to zostało dobrze przemyślane i to, co najważniejsze, działa tu tak, jak powinno i kiedy powinno. Rafał Glina sprawnie myli tropy i do samego końca trzyma w niepewności i chociaż nie stosuje żadnych wymyślnych sztuczek, to od lektury nie jest łatwo się oderwać. A przynajmniej mi nie było łatwo: książkę odsłuchałem w formie audiobooka i całe jedenaście i pół godziny przesłuchałem właściwie na jeden raz.
Debiutancka powieść Rafała Gliny okazała się mięsistą, wymagającą skupienia powieścią, z potrzebną w tego typu lekturze głębią. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak zabrać się za kolejne odsłony cyklu z Jackiem Okońskim.
Jedno nagranie, sprawa sprzed lat, nowe dochodzenie.
20 maja 2026

Nowe śledztwo komisarza Jacka Okońskiego.
11 sierpnia 2025

Trzeci tom serii z podkomisarzem Jackiem Okońskim .
04 sierpnia 2025
