
O Freidzie McFadden zrobiło się ostatnimi czasy głośno za sprawą ekranizacji jej najpopularniejszej powieści, „Pomoc domowa”, z Amandą Seyfried i Sydney Sweeney w rolach głównych. A ja, przyznaję, jakoś dotychczas mijałam się z książkami tej pisarki, mimo że słyszałam o nich dużo dobrego. Postanowiłam wreszcie to zmienić, kiedy w moje ręce wpadł „Idealny syn”. I pochłonęłam tę powieść w dwa wieczory.
Główną bohaterką powieści jest Erika, matka szesnastoletniego Liama i czternastoletniej Hannah. Liam jest dzieckiem wymarzonym: przystojny, poukładany, zawsze wie, co powiedzieć i jak się zachować, podbija serca nauczycieli, mam i koleżanek, do tego odnosi sukcesy w sporcie i szkolnych debatach. Hannah nie jest tak perfekcyjna – i Erika ma świadomość, że to syn jest jej oczkiem w głowie. Ale wie też, że pod tą idealną fasadą kryje się coś mrocznego.
Kiedy znika szkolna koleżanka Liama, Erika jest przerażona swoimi podejrzeniami: czy Liam ma z tym coś wspólnego? Choć „podejrzenie” to złe słowo – Erika jest niemal pewna, że chłopak ma jakiś związek z zaginięciem. To staje się osią powieści, a autorka sprawnie buduje napięcie wokół matczynych wątpliwości, stopniowo odsłaniając niepokojące wydarzenia z przeszłości Liama.
Już od pierwszych stron wiemy, że mamy do czynienia z thrillerem psychologicznym pełną gębą. Pierwszoosobowa narracja prowadzona z perspektywy kobiety – matki, pani domu, osoby prowadzącej „przeciętny” tryb życia – wpisuje się w dobrze znany schemat gatunku. Nieco urozmaicają ją protokoły przesłuchań i fakt, że autorka pozwala nam też poznać perspektywę innych postaci. I chociaż poznajemy wydarzenia z różnych stron, warte podkreślenia jest to, że nigdy nie zaglądamy do głowy Liama. Obserwujemy go wyłącznie z zewnątrz – cudzymi oczami, przez pryzmat domysłów i lęków. To sprawia, że „idealny syn” do samego końca pozostaje dla nas zagadką.
Najsilniej w tej powieści (podobnie zresztą jak w wielu innych thrillerach psychologicznych) wybrzmiewa temat granic rodzicielskiej miłości. Jak daleko można się posunąć w obronie własnego dziecka? Czy miłość rodzica powinna być bezwarunkowa? McFadden nie daje nam łatwych odpowiedzi na te pytania, a wewnętrzne rozdarcie Eriki wypada tu bardzo wiarygodnie.
Rozwiązanie intrygi mnie nie zaskoczyło – i ta łatwość w domyśleniu się prawdy dla niektórych pewnie będzie największą wadą książki. Ale po drodze do finału autorka zaserwowała tak dużo emocji, że wcale mi to nie przeszkadzało. A już zamykająca książkę scena to mistrzostwo. Tak właśnie powinno się kończyć thrillery, z tym uczuciem powinno się zostawiać czytelników.
Mignęły mi gdzieś w sieci opinie, że to jedna ze słabszych powieści Freidy McFadden. Skoro tak, to nie pozostaje mi nic innego, jak nadrobić znajomość poprzednich. „Idealny syn” okazał się bowiem świetną odskocznią od rzeczywistości.
Koszmar, przed którym ucieka, to nic w porównaniu z tym, dokąd zmierza...
23 października 2025

Lekcja pierwsza: nie ufaj nikomu.
04 września 2025

Zgodzę się z dużą częścią opinii, że jest to najsłabsza część trylogii o pomocy domowej – ale wciąż dobra!
05 czerwca 2025

Prawda bywa śmiertelna.
27 maja 2025

Nowy dom. Stare tajemnice.
05 marca 2025

Kolejne wydarzenia przynoszą coraz więcej pytań zamiast odpowiedzi, a kłamstwa mnożą się na każdym kroku. Bo co w końcu łączy Dawn i Natalie – przyjaźń czy ...
23 stycznia 2025

Autorka tka fabułę powoli i z rozmysłem, z premedytacją wpuszczając czytelnika w prowadzące donikąd uliczki.
22 sierpnia 2024

Niektóre decyzje mają dożywotnie skutki.
19 czerwca 2024

Przed lekturą bałam się, że drugi tom będzie jedynie echem pierwszego. Niepotrzebnie. Freida McFadden stworzyła kolejny świetny thriller.
03 czerwca 2024

Jak daleko posunie się pomoc domowa?
23 stycznia 2024

Wiem, że to słowo pojawia się w kontekście książek bardzo często, jednak ta naprawdę była nieodkładalna.
20 listopada 2023

Pomoc domowa z ukrycia widzi wszystko.
29 września 2023

„Zamknięte drzwi” to thriller bardzo dobry, ale jednocześnie niezwykle smutny.
26 stycznia 2023
