
Jordan Briggs, dziennikarka znana z bezkompromisowości i ostrego języka, prowadzi własną audycję w nowojorskiej stacji radiowej. Pewnego dnia do studia dzwoni Bernie i proponuje jej grę. Jordan – która nie znosi, gdy ktokolwiek próbuje jej coś narzucić – początkowo odmawia. Kiedy jednak przed wieżowcem, w którym znajduje się siedziba stacji, zaczynają wybuchać taksówki, zmienia zdanie. Szybko okazuje się, że stawką w tej grze, śledzonej na żywo przez miliony słuchaczy na całym świecie, jest życie wielu ludzi.
Amerykański autor J.D. Barker bywa porównywany do Stephena Kinga, ponieważ zdarza mu się wplatać w swoje thrillery elementy nadprzyrodzone. W „Grze na antenie” ich jednak nie znajdziemy: to klasyczny thriller o wyścigu z czasem. Jordan Briggs – zmuszona do podejmowania coraz trudniejszych decyzji, niosących katastrofalne skutki – musi działać na przekór własnemu charakterowi, konfrontując się z przykrymi skutkami swoich działań. Podczas gdy ona rozmawia w studiu z Berniem i próbuje poznać jego motywy, Cole Hundley, funkcjonariusz nowojorskiej policji, przemierza różne lokalizacje, obserwując efekty działań tajemniczego mężczyzny i próbując uprzedzić jego dalsze kroki. Wkrótce ich historie się splatają.
Narracja przerzuca nas między tą dwójką bohaterów – razem z nimi odliczamy czas do kolejnych terminów wyznaczanych przez Berniego. Sytuacja zmienia się niczym w kalejdoskopie, w tle wybuchają bomby, słychać krzyki przerażonych ludzi, strzały i warkot helikopterów. Brzmi znajomo? Tak, filmowe skojarzenia są w pełni uprawnione. Przede wszystkim z klasyką kina sensacyjnego: „Szklana pułapka”, „Speed” czy „Komando” to tylko przykłady, bo przecież filmów o walce „ostatniego sprawiedliwego” z kimś, kto z jakichś przyczyn pragnie śmierci niewinnych ludzi, powstało mnóstwo. Ale „Gra na antenie” może też przywodzić na myśl uniwersum „Piły” – tam przecież słowa „zagrajmy w grę” również stawiają bohaterów przed potencjalnie śmiertelnymi w skutkach decyzjami. Jeśli zatem lubicie filmy, które wywołują przyspieszone bicie serca i zmuszają do zadawania sobie pytania: „czy tym razem się uda?”, powieść J.D. Barkera z pewnością się Wam spodoba.
„Moim jedynym celem jest dostarczenie wam rozrywki. Chcę, żebyście na chwilę zapomnieli o tym, co dzieje się na świecie” – pisze w posłowiu J.D. Barker. I udaje mu się to doskonale, bo „Gra na antenie” to świetna rozrywka dla fanów opowieści o wyścigu z czasem. Przy czym autor trochę bawi się konwencją: bardzo szybko, bo już mniej więcej w połowie książki, dowiadujemy się, kim jest Bernie i dlaczego robi to, co robi, ale to wcale nie oznacza zwolnienia tempa. Wprost przeciwnie: właśnie wtedy akcja przyspiesza. Brakuje miejsca na odpoczynek – i to chyba mój jedyny zarzut do tej powieści. Trudno bowiem wytrwać blisko pięćset stron ze wstrzymanym oddechem. Szkoda, że autor nie wplótł choćby króciutkich rozdziałów, które pozwoliłyby odpocząć od tego szaleńczego tempa. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie dla wszystkich czytelników będzie to wadą.
Ale J.D. Barker zadbał o coś jeszcze poza emocjonującą akcją, mianowicie o bohaterów tej opowieści. Jordan Briggs to jedna z tych osób, o których mówi się, że nie biorą jeńców. Jest bezwzględna w dążeniu do celu, charyzmatyczna, arogancka – i bardzo w tym wszystkim wiarygodna. Cole też przekonuje: to człowiek, który wierzy w ideały, w misję policjanta, czyli ochronę słabszych, ale nie waha się sięgnąć po broń, kiedy sytuacja tego wymaga. Dodajmy do tego wyjątkowo irytującą, przemądrzałą córkę Jordan, która odegra w fabule niepoślednią rolę, i samego Berniego, człowieka o złożonych motywacjach… Na ich przykładzie Barker pokazuje, jak działają ludzie postawieni w sytuacjach granicznych, jak nieprzewidywalni potrafią być i ile są w stanie poświęcić, by uratować własne (lub cudze) życie.
W posłowiu Barker wspomina, że któryś z recenzentów nazwał jego książki „literackim popcornem”, i wcale nie protestuje przeciw takiemu porównaniu. A ja się z nim zgadzam: owszem, dobrze jest odżywiać się zdrowo, ale każdy z nas czasami potrzebuje dobrej przekąski, a taką właśnie jest „Gra na antenie”.
Gra, w której każdy ruch może zakończyć się śmiercią.
11 września 2024
