Echo man, Sam Holland

Autor: Ewa Dąbrowska
Data publikacji: 11 kwietnia 2022

Echo man

Autor: Sam Holland
Przekład: Radosław Madejski
Wydawnictwo: Muza
Premiera: 27 kwietnia 2022
Liczba stron: 448
PATRONAT PORTALU KRYMINALNEGO

Uważaj na potwory

„Echo man” to debiutancka powieść Sam Holland. I chociaż nie jest idealna – ale który debiut jest? – to niezaprzeczalnie wciąga, już od pierwszych stron.

W Anglii dochodzi do okrutnych morderstw, popełnianych w różny sposób. Ktoś włamuje się do czyjegoś domu, gwałci i morduje kobietę, a jej męża pobija do nieprzytomności. W innym miejscu policja znajduje poćwiartowane zwłoki dwóch kobiet w bagażniku porzuconego auta. A jeszcze gdzie indziej ktoś zabija kilka osób, w tym ciężarną, zaś na ścianie domu, w którym doszło do zbrodni, pisze „świnia”. Policjanci nie widzą żadnego związku między tymi sprawami – do czasu, gdy ktoś się orientuje, że wszystkie zbrodnie niepokojąco przypominają te popełniane przed laty przez słynnych morderców: Rozpruwacza z Yorkshire, Dusiciela z Hillside, bandę Mansona… Tak zaczyna się pościg za człowiekiem, który postanowił dorównać „najlepszym zbrodniarzom”. Ba, nawet ich przewyższyć.

Konstrukcja powieści jest typowa dla thrillerów: Sam Holland przeplata rozdziały pokazujące wydarzenia z różnych perspektyw. Towarzyszymy zatem policjantom w śledztwie, zaglądamy do głowy mordercy i patrzymy mu na ręce, czytamy fragmenty notatek prasowych i dokumentów, które nieco rozjaśniają nam jego historię, wreszcie poznajemy pewną kobietę, Jess, pozornie bez związku z Echo Manem, za to z tajemnicą z przeszłości. To oczywisty haczyk, ale i tak z przyjemnością dajemy się na niego złapać. Taka przeplatana narracja nie jest niczym nowym, ale zazwyczaj – i tak jest również w tym przypadku – doskonale się sprawdza, bo różne perspektywy pozwalają nakreślić szerszy kontekst opowiadanej historii, a częste przejścia między wydarzeniami dodają dynamiki. 

Parę słów trzeba też poświęcić samym bohaterom tej powieści, bo widać, że autorka dobrze przemyślała ich sylwetki. W rezultacie dostajemy wiarygodne – choć też nieszczególnie wyjątkowe w literaturze kryminalnej – postaci, przede wszystkim policjantów. Śledztwo prowadzi Cara Elliott, która „(…) jak zwykle czuje wyrzuty sumienia. Przytłacza ją ciężar wszystkich życiowych ról – matki, żony, policjantki, siostry”. To rozdarcie między życiem prywatnym i zawodowym jest częste w przypadku postaci kobiecych w kryminale, ale Carze, która ściga seryjnego mordercę, jednocześnie myśląc o chorej córce, po prostu się wierzy. Podobnie jest z Nate’em Griffinem, innym zaangażowanym w sprawę policjantem, chwilowo na zwolnieniu. Tej postaci akurat blisko do stereotypowych policjantów z thrillerów: za nic ma polecenia płynące z góry i własne obowiązki, nie przejmuje się konsekwencjami swoich działań, a cel – czyli złapanie mordercy – jest dla niego najważniejszy i uświęca absolutnie wszystkie środki. Tyle że autorka zadbała o mocne usprawiedliwienie właśnie takiej, a nie innej postawy. 

Wreszcie morderca. Z jednej strony najsłabszy element tej powieści, z drugiej – jej zaleta. Otóż postać stworzona przez Holland jest tak przesiąknięta złem, że po prostu nie da się w nią uwierzyć. Owszem, przywoływane na kartach tej książki nazwiska prawdziwych zbrodniarzy stanowią dowód, że tak chore umysły zdarzają się też w rzeczywistym, nie tylko powieściowym świecie. Ale już copycat killer do kwadratu, czyli naśladowca, który idzie o krok dalej, mnie akurat nie przekonuje. I to właśnie, paradoksalnie, uważam za zaletę: wokół nas dzieje się tyle prawdziwego zła, że potrzebuję teraz historii, które odbieram bardziej jako mroczną baśń o potworach niż coś, co mogłoby się przydarzyć właśnie mnie. I taki właśnie jest „Echo man”.

Sam Holland wykorzystuje zatem sprawdzone schematy, jeśli idzie o konstrukcję powieści oraz bohaterów – a także w samym języku. Nie ucieka bowiem przed brutalnością, a opisy powieściowych zbrodni mogą zaboleć co wrażliwszych czytelników. Ale przecież nie sposób ich uniknąć, kiedy sięga się do repertuaru okrutnych zbrodniarzy. Przy czym owszem, opisy – czy to samych zbrodni, czy miejsc, czy ludzi – są dokładne, ale bez raportowania detali, dzięki czemu powieść nie traci na dynamice. A jeśli podczas lektury będzie wam się wydawać, że już wszystko wiecie i powieść jest przewidywalna, mimo wszystko dotrwajcie do końca. 

Krótko mówiąc: debiut Sam Holland nie jest thrillerem, który przełamuje schematy gatunkowe i szokuje nowatorstwem. Ale jeśli macie ochotę wybrać się w fascynujący pościg za okrutnym seryjnym mordercą, „Echo man” będzie doskonałym wyborem.

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "Echo man" Sam Holland

PRZECZYTAJ TAKŻE

NOWOŚĆ

Echo man, Sam Holland

Seryjny morderca popełnia szereg makabrycznych zbrodni. Wiele wskazuje, że zabijając, wzoruje się na słynnych mordercach. Ale kopiowanie zbrodni wkrótce przestanie mu ...

27 kwietnia 2022