
Stella Hudson pracuje jako sądowa rzeczniczka interesów dziecka. Jej zadaniem jest ocena, jakie rozwiązanie – na przykład przy rozwodzie rodziców – będzie dla dziecka najbezpieczniejsze i da mu największą stabilność. Tym razem jednak trafia na sprawę, która wykracza poza standardowe ramy jej pracy. W domu zamożnych Barclayów doszło do tragedii: młoda niania wypadła przez okno i zginęła na miejscu. Okoliczności nie są jasne – nie wiadomo, czy to był wypadek, czy zabójstwo, zwłaszcza że każdy w tej rodzinie miał motyw, żeby pozbyć się Beth. A teraz Stella musi rozstrzygnąć, co będzie najlepsze dla dziewięcioletniej Rose, która po tym traumatycznym wydarzeniu przestała mówić. To jej dobro Stella musi postawić na pierwszym miejscu. W tym celu rozmawia kolejno z każdym z członków rodziny Barclayów. Wie, że wszyscy coś przed nią ukrywają. Ale które sekrety są niewinne, a które – śmiertelne?
Sarah Pekannen wykorzystuje w swojej powieści dość klasyczny i popularny w thrillerach psychologicznych temat: opowiada nam o bogatych ludziach, którzy pod piękną fasadą kryją brzydkie wnętrze. Matka, ojciec, babcia Rose – wszyscy tutaj coś skrywają i Stella szybko wyczuwa fałsz w ich słowach i zachowaniach. Zresztą sam dom Barclayów, choć piękny, też robi fałszywe wrażenie. Dlaczego bowiem nie ma w nim niczego ze szkła?
Równolegle do zagadki śmierci niani rozwija się drugi, bardziej osobisty wątek – tajemnica związana z matką Stelli. Bo nie jest ona w tej powieści jedynie obserwatorką – jej własna przeszłość tworzy wyraźną paralelę z sytuacją Rose. Stella, z której perspektywy poznajemy tę historię, też w dzieciństwie przeżyła tragedię i też w jej wyniku długo nie mówiła, dlatego tak wiele w niej współczucia i zrozumienia dla dziewczynki. Tyle że z czasem Rose zaczyna budzić w niej coraz większy niepokój. A autorka każe nam zadać sobie bardzo trudne pytanie: czy dziecko może być złe? I umiejętnie unika jednoznacznej odpowiedzi, budując coraz wyraźniejsze napięcie.
Dodajmy do tego fakt, że rozdziały są tu krótkie i zawieszane dokładnie tam, gdzie powinny, a autorka nie przegaduje tej książki, nie rozciąga jej niepotrzebnie rozmyślaniami bohaterów, za to pozwala nam poznać ich w działaniu. Efekt? Pozycja, którą po prostu świetnie się czyta. Ale to coś więcej niż tylko prosta opowieść o zagadkowej śmierci niani. Dzięki historii głównej bohaterki „Dom ze szkła” staje się głębszą opowieścią o mechanizmach pamięci i traumach, które nawet po latach domagają się przepracowania.
Idealna rodzina czy idealne kłamstwo?
11 marca 2026
