
„Dobre kłamstwo” to pierwsza wydana w języku polskim powieść amerykańskiej powieściopisarki A.R. Torre – i idealna propozycja dla tych, którzy szukają wciągającego thrillera. Ta książka nie udaje, że jest czymś więcej, niż rzeczywiście jest: niezbyt skomplikowaną, za to bardzo angażującą rozrywką.
Główną bohaterką książki – to głównie z jej pierwszoosobowej perspektywy poznajemy tę historię – jest Gwen Moore, psychiatrka zajmująca się najtrudniejszymi przypadkami. To do niej zgłaszają się ludzie, którym chodzą po głowie bardzo mroczne myśli. Nie od niej jednak zaczyna się ta historia, lecz od Scotta Hardena, siedemnastolatka, który został porwany przez seryjnego mordercę znanego jako Krwawy Rzeźnik. Chłopak jest jego siódmą ofiarą – i pierwszą, której udało się uciec. Jego powrót do domu oznacza zatem przełom: Scott wskazuje, że Krwawym Rzeźnikiem jest nauczyciel z lokalnej szkoły średniej. Sprawa rozwiązana, mieszkańcy miasta mogą odetchnąć z ulgą.
Tyle że nie do końca – bo sporo osób ma wątpliwości co do winy Randalla Thompsona. Jedną z nich jest Robert Kawin, odnoszący sukcesy adwokat i ojciec jednej z poprzednich ofiar Rzeźnika. Podejmuje się obrony mężczyzny, mimo że wszyscy wokół uważają to za karkołomny pomysł, i zwraca się do Gwen z prośbą o stworzenie profilu psychologicznego mordercy. Ich współpraca jednak szybko się komplikuje, a napięcie między nimi rośnie. Z czasem jedno staje się jasne: każdy coś tu ukrywa – i nie wiadomo, które kłamstwo jest mówione w dobrej wierze.
Narracja prowadzona jest tutaj z kilku perspektyw – poza Gwen poznajemy również punkt widzenia Kawina oraz matki Scotta. Ten zabieg pozwala stopniowo odkrywać kolejne elementy układanki i zmusza do zachowania czujności. Autorka sprawnie rozrzuca tropy, prowadzi nas w różnych kierunkach i skutecznie podsyca wątpliwości. Bo „Dobre kłamstwo” to bardzo „amerykańska” powieść w najlepszym tego słowa znaczeniu – dynamiczna, konkretna, skonstruowana tak, by od pierwszych stron wrzucić czytelnika w sam środek akcji. Krótkie rozdziały i częste cliffhangery sprawiają, że trudno się od niej oderwać. To książka wręcz stworzona do pochłonięcia w dwa lub trzy wieczory – albo nawet jeden, jeśli ktoś zdecyduje się zarwać noc. I, co moim zdaniem istotne, mimo że punktem wyjścia są seryjne morderstwa, książka nie epatuje brutalnością. Przemoc pozostaje gdzieś na drugim planie – wspominana, ale nie eksponowana.
Oczywiście nie jest to pozycja idealna. Portrety psychologiczne są tutaj mocno uproszczone, raczej szkicowe, podporządkowane tempu opowieści, a niektóre rozwiązania fabularne mogą wydawać się mało wiarygodne. Tyle że to jedna z tych książek, w których po prostu najlepiej przymknąć na to oko, pozwolić tej historii płynąć i dać się porwać jej nurtowi. Nie pożałujecie.
Prawda często ukrywa się na widoku.
13 marca 2026
