Wywiad z Bartoszem Szczygielskim

Autor: Ewa Dąbrowska Data publikacji: 11 lutego 2019

Już za dwa dni premiera „Serca”, ostatniej części pruszkowskiej trylogii Bartosza Szczygielskiego. A my mamy dla Was rozmowę z autorem!

 

Ewa Dąbrowska: „Serce” to ostatnia część trylogii. Czy kiedy zaczynał pan pisać „Aortę”, część pierwszą, miał pan już wizję, jak zakończy się historia Gabriela Bysia i Kaśki Sokół?

Bartosz Szczygielski: Zdecydowanie tak. Od samego początku wiedziałem, jak potoczą się losy tej dwójki i gdzie skończą. W trakcie pisania niektóre elementy ulegały zmianom, ale zawsze dotyczyło to rzeczy związanych z poszczególnymi wątkami w danej części. Trzon historii Gabriela i Kaśki pozostał niezmieniony od pierwszego do ostatniego słowa.

Trylogia ma dwoje równorzędnych bohaterów. Którego tworzyło się trudniej, mężczyznę czy kobietę?

Może to zabrzmi dziwnie, ale zdecydowanie trudniej pracowało mi się z Gabrielem. Z Kaśką zrozumieliśmy się od razu, a Byś stawiał opór. Na szczęście nie taki, którego nie udało mi się złamać. 

Policjant po przejściach to popularna postać w literaturze kryminalnej. Ale skąd pomysł na taką postać kobiecą jak Kaśka? Wyczuwam w niej pokrewieństwo z Lisbeth Salander…

Silna, kobieca postać to nie zawsze inspiracja Salander, choć jestem w stanie to porównanie zrozumieć. Czytelnik szuka łatwych rozwiązań, więc od razu jego myśli kierują się w określonym kierunku. Dla mnie Kaśka to po prostu silna kobieta i to taka z „jajem”. Chciałem pokazać, że taka moc jest w każdym człowieku, ale potrzebuje silnego bodźca, by ją odkryć. I co więcej, nic nie jest w stanie stanąć mu wtedy na drodze do osiągnięcia celu.

„Aorta”, „Krew”, „Serce” – skąd takie tytuły?

Jestem fanem krótkich, mocnych tytułów. Każdy z nich odnosi się do tego, co przeżywają bohaterowie. Czytelnik może odczuwać to zupełnie inaczej i to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Całość tworzy też nierozerwalną całość, podobnie jak stworzona przeze mnie opowieść. 

Co zmieniło się w pana pisarskim życiu pomiędzy wydaniem pierwszej i trzeciej powieści?

Ktoś w końcu zaczął mnie czytać. 

Każdy pisarz, z którym rozmawiam, tworzy nieco inaczej. Są tacy, którzy mają ogólny zarys i wypełniają go w chwilach natchnienia, inni tworzą dokładny plan i ściśle się go trzymają, kolejni  twierdzą, że to ich bohaterzy rządzą. A jak jest z pisaniem u pana?

Najczęściej podczas pisania gapię się w migający kursor. Tworzę ogólny zarys całości, ale wraz z pisaniem ten często ewoluuje. Z początku chciałem się go sztywno trzymać, ale zdałem sobie sprawę z tego, że to nie ma większego sensu. Zmiany są dobre, czasem muszą być drastyczne, ale wszystko dla dobra powieści. Nie jestem fanem „drabinek”, ale rozumiem ich sens, a w szczególności w kryminałach. Od początku znam rozwiązanie sprawy, wokół której toczy się akcja, ale samo dojście do tego rozwiązania może się już w trakcie pisania zmienić.

W bardzo charakterystyczny sposób łączy pan ze sobą fragmenty rozdziałów. Kiedy i jak wpadł pan na taki pomysł?

Miałem jeden cel, który mam nadzieję udało mi się osiągnąć. Chciałem pokazać, że Gabriela i Kaśkę „coś” łączy. Przejścia budowałem na różnych motywach – od przeciwności do podobieństw. To miało pokazać i naprowadzić czytelnika na trop, że ta dwójka w końcu się jakoś spotka. Nie chciałem jednak wprowadzać standardowych rozwiązań, gdzie wzajemnie sobie pomagają w „czymś tam”, a dodatkowo jeszcze pojawia się romans. Te przejścia to bardziej uświadomienie czytelnikowi, że powinien na coś zwrócić uwagę.

Który etap pracy nad książką jest pana ulubionym?

Ten kiedy kończę pierwszy draft. Wtedy wiem, że choć czeka mnie jeszcze ogrom pracy, to najgorsze za mną.

A który lubi pan najmniej?

Ten cholerny migający na ekranie kursor, który po prostu nie chce się, kurwa, ruszyć.

Pruszkowska trylogia jest już zamknięta. Co dalej?

Zacząłem pracę nad czymś zupełnie innym, co może wywołać lekką konsternację wśród moich czytelników. Potrzebowałem oddechu od tego dusznego klimatu i znalazłem coś, co mi go dało. Jednak na razie zostawię więcej informacji dla siebie.

Dobrze, w takim razie cierpliwie czekamy… Brał pan udział w warsztatach literackich organizowanych w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminału Wrocław. Co dało panu to doświadczenie?

Po raz pierwszy zobaczyłem Wrocław, co samo w sobie było cudownym przeżyciem. Masa świetnych wykładów, warsztatów i ludzi, którzy rozmawiają ze sobą o literaturze. Dodatkowo miałem żarcie za darmo, więc powodów do radości było bez liku.

Czy ma pan literackich – nie tylko kryminalnych – mistrzów? 

Nie, a przynajmniej ich sobie teraz nie przypominam. Cenię Theorina i Chandlera, ale staram się nie traktować ich jako mistrzów. Od mistrzów trzeba się uczyć, a ja swoją drogę chcę kształtować sam. I wychodzi mi to całkiem nieźle.

Grywa pan w gry komputerowe. Jaki wpływ mają na pana twórczość?

Pozwalają na chwilę odpoczynku, a dodatkowo lubię podpatrywać pewne rozwiązania fabularne w nich. Bliżej im do książek niż filmów, przynajmniej w tej kwestii. Jest kilka tytułów, które rozłożyły mnie na łopatki i to nie ze względu na samą fabułę, ale na to, jak developer grał na moich emocjach i pozwolił mi zżyć się z bohaterem. Chciałbym, żeby takie coś było możliwe przy książkach, ale to zupełnie inne medium.

Czyta pan obecnie jakiś kryminał? Może chciałby pan polecić jakiś tytuł czytelnikom Portalu Kryminalnego? 

„Burza”, którą poczynił Steve Sem-Sandberg. Nie jest to klasyczny kryminał czy thriller, ale zdecydowanie warto się tą pozycją zainteresować. Trzeba mieć do niej odrobinę cierpliwości, ale ta zostanie wynagrodzona.

 

fot. Kuba Celej

Udostępnij

PRZECZYTAJ TAKŻE

NOWOŚĆ

Serce, Bartosz Szczygielski

„Serce” to trzecia część trylogii pruszkowskiej. Tylko ci, którzy nie mają nic do stracenia, nie boją się śmierci...

13 lutego 2019

RECENZJA

Serce, Bartosz Szczygielski

„Witaj w świecie, gdzie nic nie jest takie, jakim się wydaje” – to zdanie z opisu książki. A ja po lekturze napisałabym raczej: Witaj w świecie, w którym nigdy nie ...

04 lutego 2019

RECENZJA

Krew, Bartosz Szczygielski

Ponoć druga powieść do dla pisarza największy sprawdzian (zwłaszcza jeśli debiut był udany – a „Aortę” z pewnością można za taki uznać). I Bartosz Szczygielski ...

11 stycznia 2018

RECENZJA

Aorta, Bartosz Szczygielski

Cóż mogę napisać? Chyba tylko jedno: oby jak najwięcej takich debiutów!

28 listopada 2016

NOWOŚĆ

Aorta, Bartosz Szczygielski

Dziś prezentujemy Wam trzy polskie nowości, w tym aż dwa debiuty uczestników Kryminalnych Warsztatów Literackich! Pierwsza z nich to "Aorta" Bartosza Szczygielskiego - ...

28 września 2016