Relacja z trzeciego dnia MFK Wrocław 2018

Autor: Jana Karpienko
Data publikacji: 25 maja 2018

Połowa Międzynarodowego Festiwalu Kryminału Wrocław 2018 już za nami! Jesteście ciekawi, co działo się trzeciego dnia festiwalu? 

Czwartek zaczęliśmy od wykładu Przemysława Semczuka pod tytułem „Zbrodnia w archiwum – lepsza prawda czy fikcja?”. Słuchacze zanurzyli się w wir intrygujących zagadek związanych ze światem kryminału, które autorowi udało się rozwiązać dzięki pracy w archiwach. Dowiedzieliśmy się między innymi o nieznanych powszechnie faktach na temat serialu „07 zgłoś się”. Choćby tego, że scenariusz do niego powstał na podstawie opowiadań Jerzego Romualda Milicza pod tytułem “Zerwane maski. Z notatnika oficera śledczego” – po badaniach nad tematem okazało się, że autor opowiadań naprawdę nazywa się Romuald Topiłko i że był on oficerem śledczym w Warszawie, ścigającym kiedyś prawdziwego seryjnego mordercę. Wielbicielom zagadek kryminalnych Przemysław Semczuk polecił czytanie starych gazet, gdyż to właśnie w nich można odnaleźć ciekawostki z przeszłości i zweryfikować fakty. Świetnym źródłem informacji są także mapy z różnych okresów, które można znaleźć w bibliotekach miejskich. Właśnie dzięki mapie Katowic pisarzowi udało się ustalić dokładną lokalizację budki telefonicznej, z której miał dzwonić Joachim Knychała, bohater książki Semczuka „Kryptonim Frankenstein”. 


Marta Guzowska podczas wykładu „Ziemniaki na Marsie, czyli skąd pisarz wie to, co wie” uchyliła rąbka tajemnicy na temat tego, w jaki sposób tak naprawdę odbywa się tak zwany research. Po pierwsze: pisz o tym, na czym się znasz, bo wtedy ryzyko popełnienia błędu jest najmniejsze. Dlatego właśnie akcja wielu książek Marty Guzowskiej toczy się na wykopaliskach – pisarka z wykształcenia jest archeologiem i w tym temacie czuje się jak ryba w wodzie. Kolejne źródło uzyskania potrzebnych pisarzowi informacji to przeróżne konsultacje – kolegów po piórze, znajomych, specjalistów z interesujących pisarza dziedzin – wszystko dla dobra książki. No i bez Internetu też nie można już sobie wyobrazić warsztatu pisarza, chociaż trzeba na niego bardzo uważać. Marta Guzowska zdradziła również, że napisała powieść detektywistyczną dla dzieci i na jej potrzeby wykorzystała podsłuchane dialogi swoich dzieci. Podsłuchiwanie i gapienie się na ludzi – oto najbogatsze źródła informacji dla każdego pisarza (czyżby dlatego na stoliczku podczas wykładu leżały okulary przeciwsłoneczne, tak pomocne dla każdego, kto chce zostać niezauważalnym w tłumie?).   


Kolejne festiwalowe spotkanie poprowadził Grzegorz Chojnowski. Jego gościem był Marcin Wroński, którego najnowsza książka, „Gliny z innej gliny”, będzie miała swoją premierę na początku czerwca. Spotkanie zaczęło się od przeczytania fragmentu z nowego dzieła pisarza, a dalej… Kolejne półtorej godziny spotkania zleciało (w mgnieniu oka) na gorącej dyskusji wokół całokształtu twórczości Marcina Wrońskiego. Pisarz przyznał, że na początku nie myślał, że książek o komisarzu Maciejewskim będzie aż dziesięć, a gdyby nie sukces tej serii, pewnie wciąż redagowałby cudze książki, a nie byłby „pisarzem na full time”. Kolejna książka Marcina Wrońskiego jednak kryminałem nie będzie – autor zdradził tylko, że będzie to rzecz współczesna, na razie pełna niespodzianek nawet dla samego autora. 


Nie zabrakło na spotkaniu i atrakcji dla widzów, którzy dobrze się bawili, odpowiadając na pytania quizowe. Jaki jest najważniejszy kwiat w życiu komisarza Maciejewskiego? Ile żon miał główny bohater tego cyklu? Który z policjantów – współpracowników komisarza Maciejewskiego był jego kolegą ze szkoły? Ile razy Marcin Wroński był nominowany do Nagrody Wielkiego Kalibru? Wy też możecie sprawdzić, czy dobrze znacie twórczość Marcina Wrońskiego. 


Ostatnie czwartkowe spotkanie – z podinspektor Agnieszką Świniarską i komisarz Anetą Polą – poprowadził Irek Grin, który na początku zaznaczył, że w tym roku wszystkie panele festiwalu są kobiece. „Kobiety i policja” – ten tytuł doskonale odzwierciedla temat wieczornej rozmowy. Pracujące w policji od wielu lat panie opowiadały zarówno o własnej historii zawodowej, jak i o ogólnych problemach oraz ciekawostkach związanych z pracą w tym niebezpiecznym zawodzie. Mając na co dzień do czynienia ze światem przemocy, każdy z policjantów (i kobiety nie są wyjątkiem) pozostaje przede wszystkim człowiekiem, dlatego tak ważne jest to, aby zadbać o odpowiednie warunki pracy – czy to szkolenia z zakresu radzenia sobie ze stresem, czy to zespół psychologów. Olbrzymie znaczenie ma także duże wsparcie siebie nawzajem, bo przecież większość przypadków, wymagających interwencji policjantów i policjantek, jest dramatyczna. „Jeśli chcemy być w tej służbie i dobrze wykonywać zadania, to musimy znaleźć sposób na odreagowanie. Jaki jest mój sposób? Rolki i góry” – zdradziła Agnieszka Świniarska. 


Aneta Pola odpowiedziała, że coraz więcej kobiet zajmuje w policji stanowiska kierownicze i że sytuacja pod tym względem mocno się zmienia. Na czytanie kryminałów nie starcza jej jednak czasu ze względu na wychowanie małego dziecka, natomiast jej współrozmówczyni przyznała, że czyta, i to dużo. Od razu padło więc pytanie z publiczności: „Czy czytając kryminał, od razu pani wie, kto zabił?”. Ale nawet policjant nie wie tego od razu – jest normalnym czytelnikiem, który zanurza się w porywającą akcję kryminału. 

Jana Karpienko 

fot. Max Pflegel

 

Więcej zdjęć z trzeciego dnia festiwalu tutaj.

Udostępnij