Wiatraki, Krzysztof A. Zajas

Autor: Ewa Dąbrowska
Data publikacji: 29 października 2018

Wiatraki

Autor: Krzysztof A. Zajas
Wydawnictwo: Marginesy
Premiera: 19 września 2018
Liczba stron: 480

„W tej krainie obcy ginie”

„W tej krainie obcy ginie” – taki napis Krzysztof Zajas zobaczył kiedyś na murze w Słupsku. Nie dziwi mnie, że wykorzystał go w swojej najnowszej powieści, w której przeniósł swoich bohaterów właśnie na Pomorze. „Wiatraki” to początek nowej trylogii tego autora. Ale nie nowi bohaterzy: czytelnicy mogli poznać Lucjana Bałysia i Andrzeja Krzyckiego, niepokornych policjantów z Krakowa, w tak zwanej trylogii grobiańskiej.

Teraz podkomisarz Bałyś zostaje wysłany na konferencję do Słupska. Wplątuje się tutaj w lokalne rozgrywki (jak to na prowincji: Starosta, ksiądz proboszcz, komendant policji plus prokurator. Ewentualnie jeszcze ordynator szpitala). Zostaje też poproszony o pomoc w sprawie makabrycznej śmierci mężczyzny. Ktoś zawlókł go na wiatrak, przywiązał żywego do śmigła i pozwolił mu utopić się we własnej krwi. Lucek próbuje odpowiedzieć na pytanie: po co. I znika bez śladu. A inspektor Krzycki jedzie na ratunek, mając w pamięci swoją pierwszą zasadę: jak coś może pójść źle, to pójdzie. 

Dlaczego warto wybrać „Wiatraki” spośród innych powieści kryminalnych, których na księgarnianych półkach nie brakuje? Po pierwsze: ze względu na postaci. Jeśli nie czytaliście trylogii grobiańskiej, nie szkodzi – autor przedstawia swoich głównych bohaterów w taki sposób, że od razu się ich lubi (choć czasami irytują). Bałyś rozbrajał przeciwników ujmującą powierzchownością, dowcipem, a w razie potrzeby niesłychaną sprawnością fizyczną, Krzycki natomiast obezwładniał przenikliwością brakiem kompromisów. […] Bałyś działał siłą mięśni, Krzycki silą woli i świetnie się uzupełniali. Zdaję sobie, rzecz jasna, sprawę z tego, że ich umiejętności – równe wręcz umiejętnościom komiksowych superbohaterów – nie są szczególnie wiarygodne. Ale oni sami, z licznymi wadami i dopadającymi ich często wątpliwościami – już tak. Z jednej strony mamy więc Krzyckiego, który tak naprawdę to nie lubił policji i policjantów, a zwłaszcza śledczych, do których miał wątpliwy zaszczyt się zaliczać. Podobnie jak nie lubił przestępców, których uwielbiał łapać własnoręcznie i w miarę możliwości karać na miejscu. W ogóle nie lubił ludzi, nie wyłączając siebie. Może z paroma wyjątkami, ale też bez przesady. A z drugiej strony mamy Bałysia, którego zachowanie trudno nazwać inaczej niż odmrażaniem sobie uszu na złość rodzicom.

Drugą cechą wyróżniającą tę powieść jest bardzo duża świadomość języka. Która zresztą wcale nie dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę wykształcenie autora: Krzysztof Zajas jest profesorem na Uniwersytecie Jagiellońskim i literaturą zajmuje się zawodowo. Dlatego właśnie w „Wiatrakach” tak często pozwalają się dostrzec dbałość o słowo i zabawa materią języka. Kiedy na przykład autor rzuca jakąś patetyczną frazę, często równoważy ją żartem czy wulgaryzmem (Kiedy nie masz nic mądrego do powiedzenia, zamknij się i idź do domu. O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć. Wittgenstein. Zajebiste zdanie.). I choć czasami Zajas znajduje się niebezpiecznie blisko granicy, za którą już wyłącznie popisuje się swoimi lingwistycznymi umiejętnościami, odkładając fabułę na boczny tor – nigdy jej nie przekracza.

Ale to nie wszystko, co odróżnia tę powieść od innych kryminałów. Coraz rzadsze w powieściach kryminalnych są tak długie rozdziały i tak rozbudowane opisy (zarówno ludzi, jak i miejsc), jakie serwuje nam Krzysztof Zajas. Ale to wcale nie znaczy, że jego powieść jest statyczna. Wprost przeciwnie: bardzo dużo się tu dzieje w warstwie fabularnej. Pewną ciekawostką jest też wszechwiedzący narrator, który ujawnia swoją wiedzę na temat przedstawionego świata – zwykle autorzy konstruują narratorów tak, by wydawali się czytelnikowi niewidzialni.

Najsłabszym elementem „Wiatraków” jest, niestety, sama fabuła. Bohaterzy zostają wrzuceni w sytuacje, wydawałoby się, bez wyjścia, a prowincja jest boleśnie wręcz stereotypowa (co najdobitniej pokazuje pojawiająca się w książce fraza, excusez le mot, „W Słupsku jak w dupsku”). Gdyby odrzeć tę książkę z postaci i języka, dostalibyśmy dość sztampową historię o zbrodni napędzanej jednym z najstarszych motywów świata. Na szczęście odrzeć się jej nie da, „Wiatraki” są więc według mnie bardzo dobrą powieścią kryminalną, w której wszelkie fabularne niedociągnięcia zostają z nawiązką wynagrodzone po pierwsze świetnym stylem, po drugie zapadającymi w pamięć postaciami. Nie dziwię się wcale, że autor nie porzucił swoich bohaterów – nie po to tworzy się tak wyrazisty duet jak Krzycki i Bałyś, by szybko go zostawiać dla innych postaci. Czekam więc z niecierpliwością na kolejne części trylogii pomorskiej i kolejne odsłony przygód tego niezwykłego duetu. A na koniec wyznanie osobiste: już wiem, co łączy mnie z Bałysiem. Nie, nie znam sztuk walki, nie mam też uroczego loczka i nie noszę wyfiletowanego węgorza zamiast krawata. Ale podobnie jak on jestem miniasta!

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "Wiatraki" Krzysztof A. Zajas

PRZECZYTAJ TAKŻE

RECENZJA

Skowyt nocy, Krzysztof A. Zajas

„Skowyt nocy” wymyka się jednoznacznej klasyfikacji.

06 lutego 2020

NOWOŚĆ

Skowyt nocy, Krzysztof A. Zajas

Krzycki i Bałyś powracają! Premiera drugiego tomu trylogii pomorskiej już dziś, pod naszym patronatem.

22 stycznia 2020

NOWOŚĆ

Wiatraki, Krzysztof A. Zajas

Pod naszym patronatem ukazała się dziś powieść Krzysztofa A. Zajasa „Wiatraki”, która otwiera nową, pomorską trylogię tego autora.

19 września 2018

NOWOŚĆ

Wiatraki, Krzysztof A. Zajas (fragment)

Powieść Krzysztofa A. Zajasa „Wiatraki” otwiera nową, pomorską trylogię tego autora. Mamy dla Was fragment.

05 września 2018

RECENZJA

Oszpicyn, Krzysztof A. Zajas

„Oszpicyn” to nie tylko książka do czytania. To też książka do myślenia.

16 lutego 2017