Skowyt nocy, Krzysztof A. Zajas

Autor: Ewa Dąbrowska
Data publikacji: 06 lutego 2020

Skowyt nocy

Autor: Krzysztof A. Zajas
Wydawnictwo: Marginesy
Premiera: 22 stycznia 2020
Liczba stron: 440
PATRONAT PORTALU KRYMINALNEGO

Do samego dna i z powrotem 

Nie zdoła pan złapać wszystkich złoczyńców, nawet ich nie rozpozna w tym gwałtownie puchnącym tłumie. Nie uratuje wszystkich ludzi, nie wynagrodzi całego zła wyrządzonego niewinnym, nie zbawi świata swoim tytanicznym heroizmem. To naiwność. I pan o tym wie. Czas, by wiedzę przełożyć na działanie. To znaczy zebrać myśli i zastanowić się na spokojnie, jak pomóc jednemu człowiekowi.

Te słowa słyszy główny bohater, Krzycki, na początku powieści. I postanawia przekuć je w czyn, wyruszając na misję, którą można sprowadzić do słów: uratować Bałysia.

„Skowyt nocy” to drugi tom trylogii pomorskiej Krzysztofa A. Zajasa. I dobrze wam radzę: nie zaczynajcie lektury od tej części, bo to nie ma sensu. Poprzednia powieść, „Wiatraki”, to who’s who trylogii. Bez jej znajomości pogubicie się wśród wątków i postaci, nie zrozumiecie, dlaczego czarny charakter jest czarniejszy niż noc w środku zimy i z jakiego powodu dwaj policjanci z Krakowa, Andrzej Krzycki i Lucjan Bałyś, znaleźli się w Słupsku. A także co doprowadziło do wydarzeń, które otwierają „Skowyt nocy”. W skrócie: Bałyś zniknął, uprowadzony przez niejakiego Kałę, a Krzycki, który sam ledwo przeżył zatrucie cyjanowodorem, samotnie wyrusza mu na ratunek. No, nie do końca samotnie: w misji towarzyszy mu wierna suka Lala. 

Dziwna to powieść. Na pewno nieco przegadana, bo kiedy już Krzycki brawurowo ucieka ze szpitala – wybaczcie spojler, ale znajdziecie tę informację już w opisie książki, poza tym wskazówki, że tak się stanie, pojawiają się już od pierwszych jej stron – czas spędza głównie na rozmowach z Lalą. Z ludźmi nie chce mu się gadać, bo też nie wie, komu może zaufać (na wszelki wypadek nie ufa więc nikomu). Co ciekawe, psica nierzadko mu odpowiada. 

I te akurat fragmenty książki, czyli rozmowy człowieka z psem, podobały mi się najmniej. Co nie znaczy, że wcale mi się nie podobały – nie mogę bowiem nie docenić warstwy językowej powieści. Krzysztof Zajas posługuje się materią językową w bardzo świadomy sposób (nie może być inaczej, skoro jest profesorem na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego) i żadne słowo nie jest w „Skowycie nocy” przypadkowe. Tę plastyczność widać w nieoczywistych opisach i frazach, które śmiało można potraktować jak bon moty (dla przykładu: Życie to czekanie na śmierć, przetykane radościami na wyrost; Kto z nas nie jest psychopatą? A przynajmniej mógłby być, gdyby go dostatecznie zmotywować?). 

Zgoda, może trochę tu za dużo osobistych poglądów autora na rzeczywistość, włożonych w usta postaci. Ale po pierwsze większość autorów kryminałów – i nie tylko kryminałów – pozwala sobie ujawniać przez swoich bohaterów własne zdanie na różne tematy, nie zawsze zresztą świadomie. Po drugie nie sposób odmówić bohaterom słuszności, kiedy mówią na przykład:

W końcu odpowiedzialność jest indywidualna, a nie zbiorowa. Owszem, należąc do wspólnoty, firmujesz zachowania współplemieńców, ale w ostatecznym rozrachunku o twojej postawie świadczą twoje czyny, nie ich. Lojalność wobec instytucji podlega większej relatywizacji, ze względu na okoliczności oraz prywatne sumienie, wywiedzione z praw moralnym. Że co, że prawa moralne są zbiorowe? W zasadzie tak, ale każdy z nas musi je uznać osobiście. Jeśli ci nie odpowiadają i nie chcesz się do nich dopasować, opuszczasz wspólnotę, i tyle.

Można by więc stwierdzić, że pierwsza część „Skowytu nocy” jest rozgadaną (a może nawet trochę przegadaną) autorską wersją powieści drogi. A wiadomo: droga to metafora życia i wewnętrznej przemiany bohatera. Choć raczej nie pokuszę się o stwierdzenie, że Krzycki uległ metamorfozie, podróż na ratunek Bałysiowi stała się dla niego podróżą w głąb samego siebie. Do samego dna i z powrotem.

A kiedy w dalszej partii książki akcja przyspiesza, wrażenie nadmiaru zostaje, tyle że przenosi się z warstwy językowej na fabularną. Dużo tu gangsterów, czarnych charakterów i czystej sensacji. A już kulminacyjna scena jest niczym wycięta z filmu akcji: narrator zachowuje się jak kamera przeskakująca między bohaterami i pokazująca to samo wydarzenie z różnych perspektyw. Również konstrukcja postaci przywodzi na myśl literaturę sensacyjną – Krzyckiemu i Bałysiowi, niczym superbohaterom, udaje się wyjść cało (lub niemal cało) z najgorszych opresji. Co jednak ciekawe, pozostają dosyć wiarygodnymi postaciami, zapewne za sprawą tego, że narrator pozwala nam poznać ich myśli, zaburzające idealny wizerunek.

„Skowyt nocy” wymyka się więc jednoznacznej klasyfikacji. To po trosze sensacja, w dużej części kryminał, a częściowo powieść drogi. Ale jedno jest niezmienne: bogaty, plastyczny język powieści. W recenzji „Wiatraków” pisałam, że Krzysztof Zajas balansuje na granicy, za którą są już tylko lingwistyczne popisy. Tu ją chwilami przekracza. Ale i tak mu wybaczam, bo mało mamy w polskiej literaturze kryminalnej tak dobrze napisanych, wyrazistych książek.

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "Skowyt nocy" Krzysztof A. Zajas

PRZECZYTAJ TAKŻE

NOWOŚĆ

Skowyt nocy, Krzysztof A. Zajas

Krzycki i Bałyś powracają! Premiera drugiego tomu trylogii pomorskiej już dziś, pod naszym patronatem.

22 stycznia 2020

RECENZJA

Wiatraki, Krzysztof A. Zajas

Dlaczego warto wybrać „Wiatraki” spośród innych powieści kryminalnych, których na księgarnianych półkach nie brakuje?

29 października 2018

NOWOŚĆ

Wiatraki, Krzysztof A. Zajas

Pod naszym patronatem ukazała się dziś powieść Krzysztofa A. Zajasa „Wiatraki”, która otwiera nową, pomorską trylogię tego autora.

19 września 2018

NOWOŚĆ

Wiatraki, Krzysztof A. Zajas (fragment)

Powieść Krzysztofa A. Zajasa „Wiatraki” otwiera nową, pomorską trylogię tego autora. Mamy dla Was fragment.

05 września 2018

RECENZJA

Oszpicyn, Krzysztof A. Zajas

„Oszpicyn” to nie tylko książka do czytania. To też książka do myślenia.

16 lutego 2017