Martwa natura, Louise Penny

Autor: Ewa Dąbrowska
Data publikacji: 09 lipca 2018

Martwa natura

Autor: Louise Penny
Przekład: Kamila Slawinski
Wydawnictwo: Poradnia K
Premiera: 28 lutego 2018
Liczba stron: 328

Śmierć wśród sosen

New Blood Dagger, Dilys Award, Anthony Award, Barry Award – to wszystko nagrody, które zdobyła kanadyjska pisarka Louise Penny za swoją debiutancką powieść „Martwa natura” (polscy czytelnicy mogli ją poznać kilka temu jako „Martwy punkt”). Bardzo chętnie więc po nią sięgnęłam. I muszę przyznać, że urzekła mnie stworzona przez pisarkę atmosfera.

Akcja powieści toczy się w miasteczku Three Pines (czyli „Trzy sosny”). Pozwólcie, że przytoczę ostatni jej akapit:

Na szczycie wzgórza Armand Gamache zatrzymał samochód i wysiadł. Spojrzał w dół na miasteczko i serce w nim rosło. Spojrzał na dachy domów i wyobraził sobie poczciwych, niedoskonałych ludzi, którzy w nich mieszkali, zmagających się z własnym życiem. Ludzi wyprowadzających psy, grabiących nieposkromione jesienne liście, goniących łagodnie padający śnieg. Robiących zakupu w sklepie wielobranżowym pana Beliveau, kupujących bagietki w piekarni Sarah. Olivier stał w drzwiach bistro, wytrzepując obrus. Życie toczyło się tu nadzwyczaj niespiesznie. Ale nie było jak martwa natura.

Słowa te doskonale oddają nie tylko atmosferę Three Pines, lecz także całej powieści. Tak samo niespiesznie jak życie w miasteczku toczy się bowiem fabuła tej książki. A wszystko zaczyna się od tego, że w miejscowym lesie zostają znalezione zwłoki emerytowanej nauczycielki, Jane Neal. Została zastrzelona. Z łuku. Wszyscy zgodnie uznają, że to musiał być wypadek przy polowaniu, które jest w tej okolicy bardzo popularną rozrywką – w końcu komu mogła przeszkadzać sympatyczna starsza pani? Nikt jednak nie przyznaje się do winy, a w miarę rozwoju śledztwa na jaw wychodzą drzemiące w Three Pines sekrety.

Śledztwo prowadzi nadispektor Armand Gamache, człowiek o ujmującym charakterze. Jest spokojny, grzeczny, szarmancki, choć – kiedy wymaga tego chwila – potrafi być stanowczy i zdecydowany. Jego podwładni to Jean Guy Beauvoir, równie sympatyczny jak Gamache, i Yvette Nichol – całkowite ich przeciwieństwo. To kobieta, która nie potrafi współpracować, a jedynie współzawodniczyć, do tego nie grzeszy inteligencją (choć miewa przebłyski natchnienia) i nie potrafi przyznać się do winy, zaś wszystkie swoje błędy zrzuca na innych. Cała trójka wybiera się do Three Pines, miasteczka tak małego, że nikt tu nie zamyka drzwi na klucz (poza pastorem, który „jest z Montrealu”).

Three Pines nie umieszczano na turystycznych mapach, bo leżało zbyt daleko od głównych, a nawet bocznych dróg. Podobnie jak na Narnię, zwykle natykano się na nie przypadkiem i ze sporą dozą zdumienia, że tak dawno założone miasteczko przez cały czas ukrywało się w tej dolinie. Ktokolwiek natrafił na nie raz, najczęściej wracał. 

Policjanci poznają ludzi, którzy nie tylko wrócili do Three Pines, ale zostali tu już na stałe. Są wśród nich między innymi: pogrążoną w żałobie po śmierci Jane Clara, która – mimo różnicy wieku – była jej najlepszą przyjaciółką; mąż Clary Peter, zamknięty w sobie i wycofany; Olivier i Gabri, para gejów, prowadząca miejscowy pensjonat i antykwariat; poetka Ruth o niewyparzonym języku; Ben, który niedawno pochował matkę, również przyjaciółkę Jane… Społeczność Three Pines nie jest duża, ale z pewnością barwna. I pełna tajemnic. Tyle czy którakolwiek z nich miałaby taki ciężar, by przynieść śmierć? 

Jeśli szukacie powieści, w której trup ściele się gęsto, a krew leje strumieniami – odłóżcie „Martwą naturę” na półkę. To bowiem rzecz dla fanów cozy mysteries (choć, w przeciwieństwie do klasycznych przykładów tego podgatunku, śledztwo w „Martwej naturze” prowadzą fachowcy, nie amatorzy). Nie ma tu scen pełnych przemocy, nie ma pełnych napięcia zwrotów akcji czy cliffhangerów. Jest za to sielankowa – mimo morderstwa – atmosfera małego miasteczka, są także dokładne opisy miejscowej społeczności, codziennych zajęć, przyjemności i bolączek mieszkańców Three Pines. A prawda na temat śmierci Jane odsłania się przed detektywem – i czytelnikami – powoli (choć pierwsze wskazówki pozwalające się jej domyślić pojawiają się już w początkowych rozdziałach powieści). Komu więc mogło zależeć na śmierci starszej pani? Kto chciałby „zabić dobroć”? Gamache patrzy na ludzi, „chłonąc to, co mówią, niczego nie osądzając, nie rzucając oskarżeń”. Jak sam mówi,

Z morderstwami jest taka zabawna historia, że czasami zostają popełnione dekady wcześniej, zanim faktycznie mają miejsce. Coś się wydarza i wiele lat później nieuchronnie prowadzi do czyjejś śmierci. Złe ziarno zostaje zasiane.  

Jak widać, dużo w tej książce mądrych refleksji. Niestety – jeszcze więcej takich, które w swojej oczywistości ocierają się o kicz. Mimo tego „Martwa natura” wypadła w moich oczach bardzo pozytywnie – i polecam ją każdemu miłośnikowi spokojnych kryminałów spod znaku Agathy Christie.

 

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "Martwa natura" Louise Penny

PRZECZYTAJ TAKŻE

NOWOŚĆ

Zabójczy mróz, Louise Penny

„Zabójczy mróz” to drugi tom bestsellerowej serii o Armandzie Gamache’u, pełnym uroku i niezwykle błyskotliwym pięćdziesięcioletnim szefie wydziału zabójstw ...

18 września 2018