Szwindel, Jakub Ćwiek

Autor: materiały wydawcy
Data publikacji: 15 maja 2019

Szwindel

Autor: Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: Marginesy
Premiera: 15 maja 2019
Liczba stron: 400
PATRONAT PORTALU KRYMINALNEGO

Jeśli myślisz, że uśmiechnęło się do ciebie szczęście, to znaczy, że wzięli cię na cel.

W zakładzie opiekuńczym umiera jeden z przywódców legendarnej grupy oszustów. Synowi, z którym nigdy nie miał kontaktu, zostawia w spadku zeszyt. Są w nim nie tylko spowiedź, ale również pieniądze i obietnica fortuny. Tyle że aby ją zdobyć, musi wejść w konszachty z byłym wspólnikiem ojca w niechlubnym fachu i jego wciąż działającą grupą.

Krąg to artyści przekrętu. Wiedzą, jak za pomocą darmowej kawy wyłudzić z konta kilka tysięcy, jak zgarnąć czynsz i kaucję za wynajęcie nieswojego mieszkania, a także jak ugrać grube pieniądze na lęku przed uchodźcami.

Numer, który ma im wszystkim zapewnić pieniądze, to życiowa okazja. Każdy będzie musiał dać z siebie wszystko. Jak zwykle dobrzy ludzie staną się narzędziami, marzyciele ofiarami, a cała akcja odbędzie się w świetle reflektorów. Rzecz w tym, że robiąc ten numer, oszuści nie wiedzą wszystkiego...

„Szwindel” to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia, która uświadamia, jak działają oszuści i jak łatwo paść ich ofiarą. I że znajomość trików wcale przed niczym nie chroni.

 

Jakub Ćwiek (ur. 1982) pisarz, stand-uper, scenarzysta. Debiutował zbiorem opowiadań Kłamca, który doczekał się pięciu kolejnych tomów i multimedialnego uniwersum. W 2007 roku ukazał się kryminał grozy Liżąc ostrze, a rok później horror Ciemność płonie, aby go napisać spędził pół roku wśród bezdomnych na dworcu w Katowicach. Stworzył też m.in. czterotomowy cykl Chłopcy (2012–2015) oraz dwutomowe Dreszcz (2013–2014) i Grimm City (2016–2017). Dziesięciokrotnie nominowany do Nagrody im. Janusza A. Zajdla, zdobył ją w 2012 roku. Z Adamem Bigajem napisał Bezpańskiego. Balladę o byłym gliniarzu (Marginesy 2018).

 

FRAGMENT:

Niemal w tym samym momencie telefon na blacie zaczął wibrować, a maleńki wyświetlacz na zamkniętej obudowie pokazał ten sam co wcześniej, nieznany numer. Karwasz wzdrygnął się, sięgnął po aparat, ale ledwie musnął go palcami, cofnął rękę. Ogarnęła go przemożna pokusa, by nie odbierać, by ukryć się przed tym usilnie dobijającym się do niego natrętem. Tak wyglądała dorosła wersja dziecięcego chowania się pod kołdrą, by uniknąć zła czającego się w mroku. Zdawał sobie sprawę, że to niepoważne, jednak to samo przeczucie, które tyle razy wyratowało go z kłopotów w życiu i na scenie, mówiło mu teraz, nie, krzyczało ostrzegawczo: Nie odbieraj! Zostaw to, zaraz przestanie! 

Ale nie przestało. Komórka umilkła tylko na chwilę, po czym zaraz rozdzwoniła się ponownie. Ktokolwiek dzwonił, wiedział, że Karwasz zszedł ze sceny i nic nie stoi na przeszkodzie, by odebrał telefon. 

W końcu aktor podniósł z blatu urządzenie wibrujące jak jego stara golarka, odetchnął głęboko i wcisnął przycisk połączenia. 

– Tak, słucham? – powiedział, celowo się nie przedstawiając. 

– Dobry wieczór, panie Janie. – Usłyszał po drugiej stronie młody, zdenerwowany męski głos. – Nazywam się Mikołaj Otyś i bardzo przepraszam za późną porę, jest pan pewnie zmęczony po spektaklu, ale sprawa, z którą dzwonię... 

– Nie znam pana, panie Mikołaju. – Aktor uprzejmie, acz stanowczo wszedł rozmówcy w słowo. – Mogę wiedzieć, skąd ma pan mój numer? 

Po drugiej stronie zapanowała cisza.

– Halo, panie Mikołaju, jest pan tam jeszcze?

– Tak, jestem... To znaczy, przepraszam. Chętnie panu wszystko wytłumaczę, jednak to zdecydowanie nie jest sprawa na telefon, panie Janie. Czy jest możliwe, żebyśmy spotkali się jutro wieczorem? Możemy w teatrze albo... 

Karwasz uśmiechnął się półgębkiem do własnego odbicia. Z jednej strony impertynencja chłopaka, ani chybi młodego aktora, szukającego mistrza, albo dziennikarza idącego ścieżką na skróty, irytowała go, z drugiej bawiła. Bywały dni, że miewał dla takich jak on sporo wyrozumiałości. To jednak zdecydowanie nie był ten dzień. 

– Przykro mi, panie Mikołaju – powiedział wciąż spokojnie i możliwie najuprzejmiej. – Nie zamierzam spotykać się z panem ani dziś, ani jutro, ani w przyszłości. Nie będę również kontynuował tej rozmowy, chyba że natychmiast wyjawi mi pan, skąd ma mój prywatny numer telefonu. 

Po drugiej stronie znowu zapadła długa cisza. Karwasz uznał, że jego rozmówca się rozłączył i już miał zrobić to samo, gdy nagle mężczyzna odezwał się raz jeszcze, tym razem wolno, starannie dobierając słowa: 

– Pański numer widniał w zapiskach człowieka... W notatkach mojego ojca. To dla mnie również niezręczna sytuacja, ale poprosił mnie o kontakt z panem, podobno kiedyś się przyjaźniliście. A teraz on nie żyje i... 

Ciszy, która zapadła po tych akurat słowach, uspokojony Karwasz pozwolił właściwie wybrzmieć. 

– Bardzo mi przykro z powodu pańskiej straty – powiedział w końcu. – Jednak nazwisko Otyś nic mi nie mówi. Musiało dojść do jakiejś pomyłki. 

– Powiem panu wszystko, gdy się spotkamy, panie Janie – odparł jego rozmówca, po czym szybko, zanim Karwasz zdążył zareagować, dodał: – Tak jak mówiłem, pasuje mi jutrzejszy wieczór. Ufam, że panu również, panie... Bosco? 

W pierwszej chwili Karwasz był pewien, że tylko się przesłyszał. Odsunął telefon od ucha i chrząknął nerwowo. 

– Mógłby pan powtórzyć, jak mnie pan nazwał? – poprosił. – Bo wydawało mi się, że usłyszałem... 

– Bosco. Tak, wydaje mi się, powinna brzmieć wymowa, choć pisze się przez ce. Nakazano mi zwrócić się do pana tym właśnie nazwiskiem, a w razie potrzeby przypomnieć o sylwestrze siedemdziesiątego ósmego. To wtedy panowie się poznaliście? 

Z korytarza dobiegło kolejne trzaśnięcie, a zaraz po nim głos dyrektora pytającego, dlaczego Karwasza jeszcze nie ma na górze. Pan Kaziu odpowiedział na tyle cicho, że aktor nie usłyszał, jednak zarazem skutecznie, bo dyrektor nie podjął próby dobijania się do garderoby Karwasza. 

– Panie Janie? 

– Tak, jestem, jestem. – Palcami lewej dłoni ścisnął i rozmasował nasadę nosa. – Dobrze, panie Mikołaju, spotkamy się, jak pan sobie życzy, jutro. Przestawię swoje plany i dostosuję kalendarz. Byłbym jednak naprawdę zobowiązany, gdyby i pan zdecydował się na małą przysługę i podał mi nazwisko swojego ojca. To ważne. 

– Ferdynand Górski – odparł mężczyzna. – Ale miał też jeszcze jedno, na H. Nie wiem, o które pan pyta. 

Karwasz zamknął oczy i spokojnie policzył do pięciu. Ferdynand Górski, nie słyszał tego aliasu od... Od ilu lat właściwie? – Zapraszam pana na kolację jutro wieczorem, panie... 

Mógłby mi pan przypomnieć nazwisko? – Otyś. 

– Znakomicie. Mogę zaproponować El Popo na Senatorskiej, przy Teatralnym? O ile lubi pan kuchnię meksykańską. 

– Eee, tak, chyba tak. 

– Świetnie, panie Mikołaju. Będę tam około dwudziestej pierwszej, zrobię rezerwację. Do zobaczenia. 

Rozłączył się, nie czekając na odpowiedź i stłumił odruch szybkiego wybrania kolejnego numeru. Zamiast tego złożył telefon, wsunął go do kieszeni i zdjął z wieszaka beżową wiatrówkę oraz kaszkiet. 

Wychodząc, minął się z inspicjentem. 

– Panie Kaziu – poprosił – czy mógłby pan przekazać dyrektorowi, że musiałem pilnie... 

– Oczywiście, panie Janie – odparł tamten. – Proszę się niczym nie martwić, załatwię to. 

– Dziękuję. Jest pan aniołem. 

Inspicjent zbył te słowa machnięciem ręką, a Karwasz prze- szedł korytarzem do drzwi i wyszedł tylnym wyjściem prosto na parking. Oprócz jego samochodu stały tam jeszcze dwa inne, jeden należący do dyrektora i drugi na dolnośląskich rejestracjach. 

Karwasz wsiadł do swojej skody, zapiął pas i odpalił silnik. 

– Kurwa – zaklął cicho, by zaraz powtórzyć głośniej i dosadniej, uderzając pięścią w kierownicę: – Kurwa mać! 

Udostępnij

Sprawdź, gdzie kupić "Szwindel" Jakub Ćwiek

PRZECZYTAJ TAKŻE

RECENZJA

Szwindel, Jakub Ćwiek

„Szwindel” jest dobrą i niekrwawą powieścią sensacyjną, w której występuje tylko jeden nieboszczyk – i to taki, który stracił życie z przyczyn naturalnych: ze ...

22 lipca 2019

WYWIAD

Rozmowa z Jakubem Ćwiekiem

Z okazji premiery książki „Bezpański. Ballada o byłym gliniarzu” mamy dla Was wywiad z Jakubem Ćwiekiem.

18 października 2018

RECENZJA

Grimm City. Bestie, Jakub Ćwiek

„Grimm City. Bestie”, druga po „Wilku” powieść o mrocznym mieście, ma w sobie odrobinę fantastyki, trochę wulgarności i nieco odniesień do popkultury, ale to przede ...

13 lipca 2017

NOWOŚĆ

Grimm City. Bestie, Jakub Ćwiek

„Grimm City. Bestie” Jakuba Ćwieka to druga - po „Wilku!” - wizyta w mieście innym niż wszystkie, w którym o sprawiedliwość równie trudno, co o bezchmurne niebo. To ...

10 maja 2017

NOWOŚĆ

Grimm City. Wilk, Jakub Ćwiek

Takiej książki jeszcze nie było: Jakub Ćwiek, jeden z najpopularniejszych polskich twórców fantastyki, napisał "Grimm City. Wilk" - powieść łączącą brutalny kryminał ...

19 kwietnia 2016

NOWOŚĆ

Gotuj z papieżem, Jakub Ćwiek

Zbiór opowiadań Jakuba Ćwieka

08 czerwca 2009